Posts by sztucznechwasty@kolektiva.social
 (DIR) Post #AZgnJGPLoLUKQnLSgy by sztucznechwasty@kolektiva.social
       2023-09-12T09:14:01Z
       
       0 likes, 1 repeats
       
       11 września to dość dziwny dzień. W Stanach to już właściwie święto - po upamiętnieniu tragicznych zamachów zamieniło się w kuriozalny jarmark i wymówkę dla rozpętywania wojen na całym świecie i demontażu demokracji oraz praw człowieka. Krwawa zemsta po śmierci niecałych trzech tysięcy ofiar trwa do dziś, a jej ofiarą padło co najmniej pół miliona osób bezpośrednio i prawie cztery miliony (!) pośrednio. Dzięki agresji Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników (w tym Polski) żyjemy w dalece bardziej niebezpiecznym świecie, pod okiem służb bezpieczeństwa możliwej dzięki bezprecedensowej inwigilacji w dobie wszechobecnego Internetu oraz kolaboracji sieci aspołecznych, a same USA przemieszcza się od kryzysu do kryzysu po klęsce w Afganistanie i zmarnowaniu bilionów dolarów kosztem przeciętnego obywatela. Konserwatyści nawet nie kryją się z planami faszyzacji kraju po możliwej wygranej ich kandydata w nadchodzących wyborach (Project 2025 od Heritage Foundation to właściwie cosplay Człowieka z Wysokiego Zamku), a rozpętana spirala przemocy trwa dalej. Wiecie, to zupełnie jakby cała idelogiczna otoczka, ta propaganda wolności oraz demokracji to pic na wodę i fotomontaż, skrywający jedne z najbardziej brutalnych i zarazem efektywnych imperiów w historii ludzkości. Oh wait, to właściwie wiadomo od co najmniej pół wieku. Jedenasty września to także rocznica jednej z najohydniejszych zbrodni Stanów Zjednoczonych, czyli obalenia demokratycznie wybranego Salvadora Allende w Chile i zastapienia go dyktatorem. Zbrodnie Salvadora? Bycie socjalistą i do tego demokratycznie wybranym. Jak przypomina 161 Crew (tw: dyktatura wspierana przez USA): 11 września 1973 r. prawicowy generał Augusto Pinochet dokonał zamachu stanu przeciwko lewicowemu rządowi Salvadora Allende w Chile. Pinochet został mianowany przez Allende szefem jego sił zbrojnych w poprzednim miesiącu i wykorzystał to stanowisko do zorganizowania zamachu stanu. Pierwszego dnia nowy rząd rozpoczął łapanki tysięcy ludzi - głównie działaczy klasy robotniczej i lewicowców - których więziono na stadionie narodowym, zabijając wielu z nich. Brutalna dyktatura wojskowa, wspierana przez zachodnie mocarstwa, takie jak USA i Wielka Brytania, wdrożyła surową prawicową ideologię gospodarczą neoliberalnych Chicago Boys. Podczas gdy międzynarodowi obserwatorzy zwiastowali wynikający z tego "cud gospodarczy", w rzeczywistości standardy życia obniżyły się dla zdecydowanej większości populacji, płace spadły, a wydatki na opiekę zdrowotną, edukację i mieszkalnictwo zostały obcięte.Pracownicy, którzy próbowali stawiać opór, byli mordowani, torturowani, więzieni lub "znikali". Popularną metodą egzekucji przez reżim było zrzucanie cywilów z helikopterów do oceanu lub nad Andami. Wielu przedstawicieli skrajnej prawicy świętuje dziś te morderstwa za pomocą "memów helikopterowych". W ciągu następnych 17 lat reżim zamordował ponad 3000 osób, a ponad 37 000 innych bezprawnie uwięził lub torturował. Wielu więźniów, mężczyzn i kobiet, było systematycznie gwałconych i wykorzystywanych seksualnie przez strażników, przy czym kobiety były szczególnym celem. Oprócz przemocy ze strony strażników, niektóre kobiety były napastowane seksualnie przez psy, szczury i pająki, a także zmuszane do seksu z męskimi członkami rodziny. Wiele dzieci zamordowanych zostało oddanych kościołowi katolickiemu lub adoptowanych, przy czym dzieci albo nie zostały o tym poinformowane, albo powiedziano im, że ich rodzice zginęli w wypadkach.Chile jest także jednym z ukochanych przykładów prawicy ogólnie. Neoliberalnymi reformami zachwycał się także Leszke B., a obecni przywódcy prawicy bronili zamachu i rzezi lewicy, jako koniecznej obrony przed "dyktatem" Allende. I nie, nie mówimy tutaj o brunatnej Konfie, ale środowisku bliżej Ku Tusk Klanu. Grafika: Key art do Tyranny of King Washington, UbisoftRaport na temat ofiar, niedoszacowujący: https://watson.brown.edu/costsofwar/costs/human/civilians
       
 (DIR) Post #AZjlbU3gBGU9XteH5s by sztucznechwasty@kolektiva.social
       2023-09-13T17:54:13Z
       
       0 likes, 0 repeats
       
       Nadszedł znowu ten piękny czas, gdy beton i asfalt polskich miast wykwitają uśmiechniętymi mordkami polityków, niczym skóra w objęciach wyjątkowo nieprzyjemnego wykwitu trądziku, a media przypominają typowy dział wędliniarski, tyle tam kiełbasy wyborczej. I jak zwykle w Polsce sprowadza się to właściwie do spektaklu bez większego przełożenia na to, co faktycznie istotne. Ot, PiS wrzuca gdzie popadnie billboardy i banery z propagandą sukcesu (aż boisz się otworzyć lodówkę) tudzież w sumie zabawnymi i nieźle zrobionymi atakami na Tuska, PO odpowiada mniej udanymi materiałami, że PiS to dosłownie Wielki Szatan którego trzeba egzorcyzmować (oczywiście, w strawnej dla libków formie), a pomiędzy bratnimi partiami krzątają się pozostałe próbując wygryźć sobie kawałek tortu. Co uderza w tym wszystkim? Brak programu albo propozycji merytorycznych. Od upadku SLD dzięki "znakomitej" polityce Millera polityka na szczeblu krajowym przypomina rozgrywki piłkarskie, gdzie opowiadasz się za konkretną drużyną i wokół tej drużyny budujesz swoją tożsamość, a im bardziej fanatycznym fanem jesteś, tym większy masz szacun na dzielni (tudzież gromadce podstarzałych boomerów na Fejsie lub Twitterze, święcie przekonanych, że walczą o wolność, demokrację i pełne półki w sklepie). Kampanie wyborcze opierają się na zdefiniowanym przez pewnego socjalistę bellyfeel. Liczy się nie program czy merytoryka, a uczucie: Idziesz przez miasto, spoglądasz na uśmiechniętą mordkę zupełnie nieznanego ci typka lub rzadziej typiary, widzisz konkretne barwy okraszone ładnym logiem i już odruchowo czujesz, że świat jest lepszy i jaśniejszy, bo to Swój - albo pojawia się wściekłość i chęć naplucia, bo to Wróg. I tutaj kończy się proces myślowy, idziesz dalej zajmując się swoimi sprawami, aż do dnia wyborów, gdy w trakcie Święta Demokracji wybierzesz Swoich, bo może i kradną oraz robią z tobą co chcą, ale są Swoi. Nie to, co Wróg!Można się spierać, czy jest to celowe, czy nie, ale bardziej liczy się efekt końcowy, czyli zabetonowanie sceny politycznej. Od dwudziestu lat Polska pada ofiarą rządów prawicy, a głosować będzie pierwsze pokolenie, które nie zna innej rzeczywistości, niż PO-PiS i ciągła wojenka popłuczyn po AWSie, przypominająca starcia kiboli o to, czy FC Bufonia Wypiździewo pany, czy też jednak KS Czworaki Wypłoszewo (i podobnie głupia).Owszem, jak pogrzebiesz, to znajdą się jakieś śladowe ilości programium. Jak podsumowało OKO.press, PiS na tym etapie nawet nie próbuje udawać, że chce jakoś zmieniać Polskę (bo kto jeszcze wierzy, że ten system da się uratować?) i w zamian proponuje mikroobietnice będące w gruncie rzeczy powtórką obietnic sprzed czterech lat. W końcu kto będzie pamiętał, co Morawiecki swego czasu obiecywał? PO jest ambitniejsze, proponując "sto konkretów". Szanujemy powściągliwość, w końcu czemu nie tysiąc? Albo milion? Na długiej liście obietnic Największego Demokraty jest podniesienie kwoty wolnej od podatku jeszcze wyżej, do 60 tysięcy złotych, pokrycie kosztów chorobowego, prawo do aborcji do 12 tygodnia ciąży, 30% podwyżki dla nauczycieli, niepłacenie przez przedsiębiorców składki zdrowotnej i tak aż do magicznej setki. Brakuje tylko pierwszego Polaka na Księżycu, baz wojskowych w Los Angeles, oraz polskiej flagi łopoczącej nad Kremlem! Alternatywą dla dżumy ma być cholera. I nie, nie przesadzamy, bo ciężko uznać za wiarygodnego typa konsekwentnie niszczącego inne partie opozycyjne i organizującego nagonki medialne, którego ultrasi obiecują traktowanie "symetrystów" jako kolaborantów, usuwanie niewygodnych urzędników i polityków bez trybu, tudzież podcierającego się prawami człowieka. 2011 się kłania, a wraz z nim obietnice uregulowania związków partnerskich, które ostatecznie skończyły się tak, że w 2013 r. cały projekt poleciał do kosza w pierwszym czytaniu głosami Platformy i PSLu, a potem 2015 i traktowanie praw osób trans jako kiełbasy wyborczej przez p.o. Tuska, gdy ten przebywał na wakacjach w Brukseli. Serio. Jeśli w sprawie naszych praw, praw LGBT, PO wykazało się całkowitą indolencją utrwalając podział na obywateli pierwszej i drugiej kategorii (trzeciej w przypadku osób trans, gdyż w przypadku korekty prawnej państwo aktywnie zlikwiduje twoje małżeństwo), to jaką ma wiarygodność obiecując, że będzie walczyć o prawa dosłownie połowy Polski, w starciu z gigantyczną machiną propagandową i agenturami Kremla walczącymi o konserwatywne piekło na Ziemi? Komicznie brzmią też obietnice zwiększenia wydatków państwa z ust polityka partii, która ciągle bredzi o długu publicznym, potrzebie cięcia wydatków, a której trzeciorzędny aparatczyk i niedoszły kandydat na prezydenta miział się z faszystami, deklarując, że program gospodarczy PO i Konfy zasadniczo się nie różni.Z drugiej strony, chyba faktycznie się nie różni, skoro Platforma zdecydowała się uznać rasizm za element swojego programu i bredzić o "dziesiątkach tysięcy migrantów z krajów muzułmańskich i Afryki", oczywiście, przy współudziale sprzyjających Jedynie Słusznej Opozycji mediów, ironicznie nazywających siebie "niezależnymi". Tusk małpuje tutaj faszystów z Konfy, bo oczywiście jest to partia bliższa duchem i metodami Platformie, niż faktyczna demokracja i pluralizm.Jedyne partie oferujące alternatywę to nieszczęśliwie nazwana Trzecia Droga i eklektyczne doktryny Hołownizmu-Kosiniakizmu, oraz, jak zwykle, Lewica. Eklektyzm obejmuje między innymi zieloną energetykę, handlowe niedziele, akademiki "za złotówkę", ot, ryż, mydło i powidło, jakie stwarza się, gdy zamiast konkretów głównie się gada. Nas najbardziej interesuje Lewica, próbująca od lat przekonać Polaków do tego, że może jednak standardy europejskie warto wdrażać nie tylko w w kwestii jakości garniturów noszonych przez polityków, ale także sprawdzonych rozwiązań gospodarczych i społecznych. I tutaj mamy natychmiastową podwyżkę dla budżetówki i wprowadzenie mechanizmu stałej waloryzacji (kto pracował w budżetówce, ten się nie śmieje), wzmocnienie PIPu i pełnopłatne L4, prawo do odłączenia (kto musiał odbierać telefony od szefa o północy, ten wie o co chodzi), no i 35-godzinny tydzień pracy wprowadzany wzorem Niemiec, co umieściłoby Polskę w awangardzie Europy - i to awangardzie czegoś pozytywnego, a nie tylko homofobii czy najniższych PKB per capita). Ale cóż, duopol ma się dobrze, a walki między dwoma prawicowymi ugrupowaniami tylko ten stan rzeczy utrzymują. Paradoksem jest to, że rządy PiSu - w przeciwieństwie do ciepłowodokranizmu PO - właściwie są lepsze na dłuższą metę: PiS opiera się mocno na Solidarności, która zmusza ich do ruchów pro-socjalnych i pro-pracowniczych, w tym podnoszenia płacy minimalnej, kwoty wolnej od podatku czy dokładania do emerytur (które są w Polsce naprawdę głodowe). Doktryna nacjonalizmu i katolicyzmu odnosi skutek przeciwny do zamierzonego, a sekularyzacja nabrała takiego tempa, że jej właściwie nie zatrzymamy - obrazem kryzysu jest wyświęcenie mniej niż dwustu nowych księży, co wymusi zamykanie parafii i dalszą sekularyzację, a w przyszłości pewnie i rewizję bzdurnej religii w szkołach (której nadal czapkuje Platforma). Dokręcanie śruby w sprawie praw kobiet i mniejszości nakręca tylko poparcie oraz motywuje aktywistów i działania oddolne, zapewniające dostęp do leków i zabiegów usuwających niechciane ciąże...Czyli, miało być cudownie, prawicowo i konserwatywnie, a wyszło jak zwykle. Obraz: Kogutfajt, Jean-Leon Gérôme, 1846PS: Dla zainteresowanych: https://oko.press/afera-wizowa-informacje-i-manipulacje-o-masowym-naplywie-migrantow-sprawdzamy-fakty-i-liczby
       
 (DIR) Post #AZlUtfittdqXD0VrAO by sztucznechwasty@kolektiva.social
       2023-09-14T17:31:54Z
       
       1 likes, 0 repeats
       
       Punks not dead. Swoją drogą, Polska była kiedyś najbardziej punkowym krajem, a Polacy latali po całym świcie waląc imperializm w pysk, niezależnie od tego, czy mieliśmy szansę na wygraną, czy nie. A teraz co?
       
 (DIR) Post #AZu1ZMjRCxYnRT2GLA by sztucznechwasty@kolektiva.social
       2023-09-18T20:25:58Z
       
       0 likes, 0 repeats
       
       Jak tam początek tygodnia?
       
 (DIR) Post #AZvTFsl5tPvo2l1eiG by sztucznechwasty@kolektiva.social
       2023-09-19T13:12:29Z
       
       0 likes, 0 repeats
       
       @rato Czekaj, co
       
 (DIR) Post #AZvXlDXn3ww7In04xM by sztucznechwasty@kolektiva.social
       2023-09-19T13:37:04Z
       
       0 likes, 1 repeats
       
       A teraz ciekawostka, prosto z najnowszego wydania PNAS: Praca zdalna ma ogromny potencjał jeśli chodzi o zredukowanie emisji gazów cieplarnianych, ze względu na zmiany w stylu życia i miejscu pracy, nawet o 58%. Nie powinno być to zaskoczeniem dla kogokolwiek, kto pracował w biurze a pracuje zdalnie - wprawdzie rezygnujesz z cateringu i lury z ekspresu w biurze, ale za to nie musisz dojeżdżać do pracy, przebierać się w mundurek ("office casual" to też mundurek, spróbuj przyjść w tęczowym onesie z rogiem jednorożca), czy marnować kupę energii na bezsensowne rytuały. Zresztą co my, przeczytajcie abstrakt:"The growth in remote and hybrid work catalyzed by the COVID-19 pandemic could have significant environmental implications. We assess the greenhouse gas emissions of this transition, considering factors including information and communication technology, commuting, noncommute travel, and office and residential energy use. We find that, in the United States, switching from working onsite to working from home can reduce up to 58% of work’s carbon footprint, and the impacts of IT usage are negligible, while office energy use and noncommute travel impacts are important. Our study also suggests that achieving the environmental benefits of remote work requires proper setup of people’s lifestyle, including their vehicle choice, travel behavior, and the configuration of home and work environment."doi.org/10.1073/pnas.2304099120Fajnie, nie? Kluczowym problemem jest jednak to, że wymaga to nie tylko zwykłego przeniesienia na roboty domowe, ale także współpracy ze strony władz publicznych, odpowiednio wspierających zmiany w trybie życia, a także zmiany nastawienia ze strony korporacji. Jak widać po coraz agresywniejszych próbach spędzania pracowników do biur (czasami pod groźbą wyrzucenia z pracy, szczególnie w Stanach), największą przeszkodą może być sama kultura korporacyjna i patologiczne relacje przez nią wytworzone. Pracując z komfortu domowych pieleszy pozostajemy poza kontrolą rozmaitych menedżerów, zamieniających biura w potworne panoptykony fałszywych uśmiechów i udawanego oddania. Pozostajemy ludźmi, nie dronami, a w drapieżnym, hierarchicznym świecie kapitalistycznych spółek jest to nie do pomyślenia. To poczucie władzy i kontroli nad nami jest ważniejsze nawet, niż optymalizacja kosztów - szczególnie w korporacjach kontrolowanych przez oligarchów, którzy są z samego faktu posiadania miliardów psychopatami, i potrzebują potwierdzania swojego statusu. Przesada? Może. Ale nie jest przesadą to, że praca zdalna daje nam dużo więcej wolności, niż siedzenie w zakładzie pod czujnym okiem rozmaitych mini-psychopatów, całkowicie oddanych korporacji i swojej roli jako menedżerowie (lub menedżerki). Link: https://www.pnas.org/doi/full/10.1073/pnas.2304099120
       
 (DIR) Post #Aa8EMXJ8sCYQCaD8CW by sztucznechwasty@kolektiva.social
       2023-09-25T15:35:34Z
       
       0 likes, 1 repeats
       
       Znakomity tekst na temat tego, dlaczego głosowanie strategiczne to nie głos na duopol, tylko zgodnie z faktycznie popieraną partię:https://www.facebook.com/AnnaTessOfficial/posts/pfbid02b69UniRfTUHFNvorAZ8zU4WYXMgz1fGJxeVCkkFoHeECVcv7U2fvmM7EXNRi2ZuFl"W licznych dyskusjach można spotkać się z opinią, że zamiast głosować zgodnie ze swoimi poglądami, trzeba głosować „strategicznie”, ponieważ „najpierw trzeba odsunąć PiS od władzy”. Innymi słowy: nie głosujcie na Lewicę ani Trzecią Drogę, głosujcie na Koalicję Obywatelską, bo tylko KO pokona PiS. Tyle że… byłoby to przeciwskuteczne. Prześledźmy na przykładach. Oto najnowszy sondaż przeprowadzony przez United Surveys dla Wirtualnej Polski. Nie ma tak naprawdę znaczenia, na ile jest on wiarygodny, bo chodzi o pokazanie, co stanie się, kiedy głosy z jednej partii opozycyjnej przeniesiemy na drugą, a nie na to, która wypadła nieco lepiej czy nieco gorzej. Sondaż podaje następujący rozkład poparcia:• PiS: 33,8%• KO: 28,1%• TD: 9%• Konfederacja: 8,8%• Lewica: 8,7%Wrzucamy dane do kalkulatora wyborczego. Opozycja uzyskuje wyniki: 149 (KO) + 30 (Lewica) + 40 (TD), co daje 219 głosów, z kolei prawicowa koalicja: 201 (PiS) + 39 (Konfederacja), co daje łącznie 240 głosów. (Jeden głos trafia do Mniejszości Niemieckiej). A teraz wyobraźmy sobie, że Lewica spada pod próg i uzyskuje tylko 4,9% głosów, a różnica przechodzi na KO. Najbardziej zyskuje na tym oczywiście KO… ale nie tylko! Opozycja zgarnia: 177 (KO) + 39 (TD) głosów, czyli łącznie 216, za to prawicowa koalicja aż: 203 (PiS) + 40 (Konfederacja), co daje 243 głosy."Tess baza. Jakbyście chcieli, tu jest też jej Patronite:https://patronite.pl/AnnaTess
       
 (DIR) Post #AaASIZDHdMsWczOLtA by sztucznechwasty@kolektiva.social
       2023-09-26T18:39:44Z
       
       0 likes, 1 repeats
       
       Sezon wyborczy i handel obwoźny kiełbasą wyborczą powoli dobiegają końca (wreszcie), ale w natłoku wyborczego szumu poginęły całkiem ważne sprawy. Dla nas osobiście jedną z najistotniejszych jest ekspertyza związana z przegranym przez pewną niemiecką transfobkę procesem z listopada ubiegłego roku. Wspomniana sprawa miała początek w Twitterowej inbie, gdzie wspomniana transfobka zaczęła twierdzić, iż uznawanie osób trans za ofiary nazistowskiej tyranii to ośmieszanie "prawdziwych" ofiar. Mechanizm znany, podobnie jak reakcja niemieckiej twitterosfery, która skończyła się dedykowanym owej pani hashtagiem, oznajmiającym, iż neguje nazistowskie zbrodnie. Czyli coś, co w Polsce dodaje tobie pikanterii (w końcu kraj promujący naziolskich kolaborantów jako bohaterów narodowych), a Niemczech oznacza śmierć cywilną. Reakcja była mało sztampowa, bo owa pani zdecydowała się pozwać użytkowników hashtaga o naruszenie dóbr osobistych. Sąd nie był polski, więc wykazał się minimalną kompetencją: Zamiast opierać się na uczuciu, czy powódka przekonała sąd czy nie, oparł się na ekspertyzach. Jedna z nich sporządzona była przez prof. Marhoefer z University of Washington, udostępniona miesiąc temu na łamach Central European History publikowanego przez Cambridge University Press i dostępna na zasadzie Open Access: https://www.cambridge.org/core/journals/central-european-history/article/transgender-life-and-persecution-under-the-nazi-state-gutachten-on-the-vollbrecht-case/0779A24B130C4F0CA64DB639FA6DBF46Podobnie jak sytuacja osób LGBT ogółem, temat nie był uznawany za godny zainteresowaniach w latach powojennych (szczególnie Adenauerowskich Niemczech, gdzie uznano hitlerowskie przepisy za jak najbardziej demokratyczne, a nagonka na gejów w latach pięćdziesiątych to jakieś 150 tysięcy ofiar, w tym przypadki śmiertelne). W przeciwieństwie do nich, choć minęło już 90 lat od przejęcia przez nazistów władzy w Niemczech, to osoby trans - my - nadal jesteśmy traktowani po macoszemu i temat pozostaje w znacznej mierze niezbadany. Chociaż autor podkreśla, iż napisana na potrzeby wspomnianej sprawy opinia stanowi wstęp do dogłębnego zbadania sytuacji prawnej osób trans pod rządami nazistów w Trzeciej Rzeszy, to możemy ją z czystym sercem polecić zainteresowanym tematem, gdyż skupia się nie na abstrakcyjnym prawodawstwie czy orzecznictwie, ale konkretnych przypadkach. I chociaż istniały wyjątki (kuriozalne, jak na Niemcy kopniętego Austriaka), regułą była przemoc i prześladowanie, z osadzeniem w obozie koncentracyjnym i śmiercią włącznie. Co ważne, nie było to traktowanie osób trans jako "zwykłych" homoseksualistów na podstawie niesławnego paragrafu 175, tylko prześladowanie właśnie ze względu na bycie osobą transpłciową. Nie była to jedyna opinia w takim tonie, więc nie powinno dziwić, że wspomniana transfobka sprawę przegrała - a do tego kilka miesięcy później Bundestag formalnie uznał osoby trans i queerów za ofiary nazistowskiego reżimu. W sytuacji, gdy osoby trans stają się kolejnym kozłem ofiarnym faszystów i innych prawicowych polityków oraz ich pożytecznych idiotów (w tym pewnego Ukaszka, co to przed szejkami ucieka), jest to niebanalny gest. Tym bardziej, że za gestami idą także konkretne badania, weryfikujące transfobów negatywnie. Polecamy lekturę całości artykułu (są zainteresowani tłumaczeniem na polski?). A od siebie dodamy, że to chyba ten jeden raz, gdy inba na Twitterze nie była li tylko stratą czasu, ale przyniosła faktyczne korzyści - i to dlatego, że transfobka dosłownie uznała za celowe pozwanie o Internety. (Prawie) dosłownie "halo policja proszę przyjechać na tłitera"!Link dla mniej cierpliwych, podsumowanie sprawy i opinii napisane przez Merhoefera: https://www.smithsonianmag.com/history/new-research-reveals-how-the-nazis-targeted-transgender-people-180982931/
       
 (DIR) Post #AaEcOGLaSzx01kTD1s by sztucznechwasty@kolektiva.social
       2023-09-28T18:21:52Z
       
       0 likes, 0 repeats
       
       „To prawda: Toczy się walka klas, ale moja klasa, klasa bogaczy, prowadzi wojnę i wygrywamy.”Walka klas jest jak antroopogeniczne zmiany klimatu: Istnieje i trwa niezalenie od twoich poglądów. Udawanie, że po 1989 r. wszyscy trzymamy się za rączki i żyjemy w raju tego faktu nie zmieniło, ułatwiło tylko oligarchom świata demontaż demokracji i praw człowieka na całym świecie - szczególnie w przekonanych o swoim zwycięstwie krajach tzw. Zachodu.Food for thought. Dla kontekstu, net worth Buffeta to jakieś 527 miliardów złotych. To więcej, niż wyniosły wszystkie wydatki  budżetu państwa w 2022 roku. ¯\_(ツ)_/¯
       
 (DIR) Post #AaN3KiOOVN6bsPzm0O by sztucznechwasty@kolektiva.social
       2023-10-02T20:16:35Z
       
       0 likes, 0 repeats
       
       Jak tam minął poniedziałek w tym najlepszym z wszystkich światów(tm)?
       
 (DIR) Post #AaVFcNKyqD4yYp7hJ2 by sztucznechwasty@kolektiva.social
       2023-10-06T18:14:59Z
       
       0 likes, 1 repeats
       
       To już trochę za dużo Polski w Polsce.
       
 (DIR) Post #AaojiM2AbMhT6ptpRo by sztucznechwasty@kolektiva.social
       2023-10-15T19:18:23Z
       
       0 likes, 0 repeats
       
       Jak tam niedziela, kochani? Czy rzuciliście się dziś jak masa Rejtanów, by skrawkami papieru dzielnie bronić demokracji, cywilizacji i przyszłości ludzkości, niczym Leonidas pod Termopilami*? Splunęliście w twarz komisarzom reżimu, gdy próbowali wam wręczyć referendum 3xTAK, pardon, 4xNIE? A wreszcie ogłosiliście światu na Fejsie swój bezprzykładny, bohaterski czyn, przy którym bledną dokonania Leo Majora w trakcie antyfaszystowskiej krucjaty? Nie wiemy jak wygląda wasz stosunek do libkowego fetyszu, jakim są wybory, ale nas bawią. Owszem, wrzuciliśmy głos, nie pozbawimy się w końcu możliwości, by porysować sobie na karcie wyborczej i wylać nieco jadu (oczywiście, trzymając się z dala od kratek), ale w przeciwieństwie do establishmentu nie przywiązujemy do tego większej wagi. Tym bardziej, że ten establishment również nie przywiązuje do tych wyborów większej wagi. Możecie się zdziwić, przecież jak to tak, Największy Demokrata Europy Wschodniej od miesięcy produkuje się przed kamerami, a najtęższe umysły liberalnej propagandy przekonują, że to kluczowy moment dla odsunięcia PiSu od władzy?Establishment PO-PiSowy gardzi demokracją. I nie mówimy tutaj o fasadowym wrzucaniu kartek do skrzynek, które są obecne w każdym właściwie państwie na świecie (tak, także w Iranie), a faktycznym zwracaniu uwagi na potrzeby i wolę demosu. Gdyby było inaczej, to zamiast rozpętywać kampanię nienawiści przeciw pińćset plusom oraz cyrkulować mniej lub bardziej komiczne bajki o fałszowaniu wyborów (nasza ulubiona to magiczne znikające długopisy!), libki zastanowiłyby się, dlaczego po dwóch kadencjach Polacy wygonili ich z ciepłych posadek, zamiast tego wybierając neoliberalizm z ludzką twarzą.Co ważniejsze, nie podważaliby wyborów Polaków takimi pierdołami, ale tak jak przed poprzednimi wyborami, tak i tutaj mamy już do czynienia z bajkami na temat fałszerstw - znowu pojawiają się magiczne wymazywalne długopisy i inne teorie spiskowe, podobno widziano nawet Elvisa na Krakowskim - oraz podobnymi wyssanymi z palca tudzież innych części ciała pierdołami. Czyni to z rzekomych obrońców demokracji groteskę, a z wyborów komedię. Są to bowiem wybory Schrödingera: Jeśli wygrają nasi, są to demokratyczne wybory przeprowadzone z najwyższą starannością. Jeśli przegrają nasi, jest to z kolei oczywiste fałszerstwo i zamach na demokrację, bo jak wiemy, demokracja jest jak wygrają nasi, a jak nasi przegrają... Zbrodnia to niesłychana, śmierdzące prole nie wybrały Jedynie Słusznej Partii!A jeśli okaże się, że akurat wybrały (co jest możliwe, przynajmniej jeśli wierzyć sąsiadom), to na sto procent jutro usłyszymy tekst w stylu "Piętnastego października w Polsce skończył się PiS", po czym wróci stary dobry marazm i polityka ciepłej wody, która już raz wyniosła PiS do władzy. No, chyba, że SR-Manni i reszta psychofanów prawicy wyegzekwują represje wobec symetrystów, do czego już przygotowuje się jeden z najohydniejszych pamfletów III RP, zarzucający osobom sceptycznym wobec PO "umacnianie władzy" rządu Zjednoczonej Prawicy. Ten, kto widział tego potworka u swoich znajomych tudzież rodziny ten się nie śmieje. Szczególnie, gdy rzeczona rodzina zaczyna odklejać się i pierdolić o "praniu mózgów", gdy śmiesz wykazać najmniejsze przejawy wolnej woli. * - Zauważyliście ciekawą prawidłowość? Władca pedofilskiej, niewolniczej kultury opartej na przemocy jest symbolem cywilizacji europejskiej i bohaterem prawicy. I to kultury, która ze względu na swój elitaryzm i arogancję skazała się na zapomnienie, gdy okazało się, że po przerobieniu "elity" na szaszłyki niewiele zostało ze Sparty.
       
 (DIR) Post #AapzQ2nWdksEG47M8m by sztucznechwasty@kolektiva.social
       2023-10-16T18:44:56Z
       
       0 likes, 1 repeats
       
       It is what it is.Doskonałe na powyborczy blues, chociaż mamy możliwość pozytywnych zmian. My obawiamy się demobilizacji i odtrąbiebia zwycięstwa, a następnie zdecydowania, iż wszystko jest ok, bo nasi są u władzy. A tymczasem demokracja to nie głosowanie przy urnach (co też miało miejsce w Parku), tylko ciągła walka i pilnowanie swoich praw - szczególnie przy PO i PSL, które już raz pokazały, że prawa człowieka mają w głębokim poważaniu pomimo zrobienia z nich kiełbasy wyborczej. To nie koniec. To początek. A wszystko zależy od tego, czy jesteśmy demokratami, czy też wolimy bat na plecach.
       
 (DIR) Post #Ab8n0XFQA2x2mIEWeW by sztucznechwasty@kolektiva.social
       2023-10-25T19:50:52Z
       
       1 likes, 2 repeats
       
       Podobno o zmarłych pisać należy tylko dobrze, ale ten, kto to stwierdził ewidentnie nigdy nie miał problemu z odmawianiem im podstawowych praw człowieka. Kopnięcie w kalendarz przez Wandę Połtawską, charakteryzowaną w mediach głównie jako przyjaciółka Karola Wojtyły, pseudonim "Jan Paweł II", będzie początkiem zamykania nieprzyjemnego etapu w polskiej historii, jakim jest fanatyzm religijny i podporządkowanie temu fanatyzmowi polityki państwa. Bo widzicie, to nie była tylko "przyjaciółka", ale jedna z kluczowych postaci fundamentalistycznej prawicy, odpowiedzialna m.in. za Deklarację Wiary dla lekarzy i studentów medycyny, będąca de facto postawieniem swojej religii i ideologii śmierci powyżej pacjenta i jego lub jej praw, ciągnącą się dekady działalność na rzecz całkowitej delegalizacji przerywania ciąży, czy nieustanne ataki na osoby LGBT, których jedyną "zbrodnią" było domaganie się należnych nam praw. Dla przypomnienia, Deklaracja, jej intelektualny płód, to ciąg fanatycznych bzdur, m.in. uznawania ciała ludzkiego i życia za "święte i nietykalne" (a to by się fajnie chirurgia rozwijała), a "moment poczęcia człowieka i zejścia z tego świata zależy wyłącznie od decyzji Boga" (no super, to po jaką cholerę w ogóle nam lekarze i pielęgniarki?), a obok tego np. "pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem ludzkim" oraz "aktualną potrzebę przeciwstawiania się narzuconym antyhumanitarnym ideologiom współczesnej cywilizacji". Super, nie?Ale obok bzdurnej deklaracji (która przy okazji posłużyła za wymówkę do poszerzenia zakresu klauzuli sumienia, super) mamy też ciągłe ataki na osoby LGBT, z których najgłośniejszym była na szczęście nieudana akcja protestacyjna przeciwko Europride w 2010 r. w Warszawie. Przy okazji listu otwartego skierowanego do rządu - pamiętajcie, wolność i demokracja jest wtedy, kiedy w zawoalowany sposób domagasz się represji wobec i tak pozbawionej elementarnych praw mniejszości - można się było dowiedzieć, że po tej samej stronie barykady co Połtawska stał także "antysystemowy" Paweł Kukiz, Mirosław Baka, czy Andrzej Zoll. Zoll to ten sam koleś odpowiedzialny za radykalne kroki w celu ochrony płodów, gdy jako szef Trybunału Konstytucyjnego swobodnie wyszedł sobie poza ramy skargi do TK oraz zajął się kreowaniem nowej rzeczywistości prawnej. Bo kto elicie zabroni? Warto o tym pamiętać, gdy znowu jakiś libek zacznie przytaczać Andrzeja Z. jako autorytet. A my tymczasem idziemy słuchać Another One Bites The Dust. Farrokh Bulsara wiecznie żywy. Obraz: Jakub Schikaneder, Ostatni [Dowcip]
       
 (DIR) Post #AbVYLOHQ6Rp1aO5wUy by sztucznechwasty@kolektiva.social
       2023-11-05T19:03:43Z
       
       0 likes, 1 repeats
       
       
       
 (DIR) Post #Abjup3tA775ARGb128 by sztucznechwasty@kolektiva.social
       2023-11-12T19:07:06Z
       
       0 likes, 1 repeats
       
       Word.
       
 (DIR) Post #AcHEOJGPnGi52OGrwW by sztucznechwasty@kolektiva.social
       2023-11-28T19:44:17Z
       
       1 likes, 0 repeats
       
       🙏
       
 (DIR) Post #AcxqmF3F4UATuOp5Rw by sztucznechwasty@kolektiva.social
       2023-12-15T19:50:48Z
       
       0 likes, 1 repeats
       
       Plusy bycia pesymistami są takie, że można się tylko pozytywnie zaskoczyć. A chociaż to dopiero pierwsze dni urzędowania Nowej Władzy(tm) i Jeszcze Lepszej Zmiany, to pozytywnie zaskakują: 1. Mianowanie ADB na Ministrę Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Nie spodziewaliśmy się, że Lewica dostanie resort, cóż, klasycznie lewicowy, a że dostanie go ex-Razemowa ADB to już w ogóle. No i to przemianowanie, czyżby klasa polityczna przypomniała sobie, że obok pRzEdCiEmBiOrCóW jest także kilkanaście milionów pracowników?2. Adam Bodnar, Minister Sprawiedliwości podpisuje decyzję o dołączeniu do Prokuratury Europejskiej, zajmującej się m.in. ściganiem korupcji, oszustw VAT-owskich, prania pieniędzy, czy nadużyć finansowych. Większa integracja baza - a ściganie bogatych degeneratów "optymalizujących" swoje finanse jeszcze lepiej. 3. Minister Nauki Dariusz Wieczorek włącza się do sporu między studentami a neoliberalną egzekutywą uniwersytecką w Poznaniu. I, co jest dla nas ewenementem, zamiast wesprzeć wyprzedaż własności uniwersyteckiej - czyli oddanie legendarnej Jowity, akademika w samym centrum Poznania (!) patologii deweloperskiej reprezentowanej przez firmę-słup z Cypru (!!), staje po stronie studentów i każe rektorowi spadać na drzewo. Oczywiście, robi to w sposób zawoalowany i uprzejmy, ale jako poznańska grupa i absolwentki UAM jesteśmy w głębokim szoku, że w mieście słynącym z betonozy, wyprzedawania terenów zielonym deweloperom i służalczości wobec korporacji nagle dzieje się coś pozytywnego. A, Wieczorek do tego zakłada skasowanie listy czasopism wg. Czarnka i zbudowanie jej od zera.4. Minister Edukacji Barbara Nowacka, która co prawda zamiast zająć się likwidacją indoktrynacji religijnej obiecuje zredukowanie jej do "zaledwie" jednej godziny w tygodniu, jednocześnie wywala z pracy Barbarę Nowak, niesławną komisarz, pardon, kurator oświaty z Małopolski. Wiecie, tę, która urwała się z jakiegoś kabaretu i ostatnio prawie że spowodowała incydent dyplomatyczny, bełkocząc o Onanie w szwedzkich przedszkolach (czy coś w tym stylu, jak osoby pokroju Nowak otwierają gębę to my zakładamy słuchawki i włączamy muzykę klasyczną, wiecie, Slayer albo Dezerter). 5. Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Strasburgu orzekł nie tylko, że najbardziej homofobiczny kraj w UE musi uznać i/lub wprowadzić związki jednopłciowe, ale także orzekł, iż zaostrzenie zakazu aborcji narzuconego nam w 1993 roku (swoją drogą, pod patronatem Hani Suchockiej, w najlepsze pracującej sobie na UAM) narusza podstawowe prawa człowieka, wskazując, iż zakaz musi zostać w znacznej części zniesiony.*6. A, i chyba najlepsze: Grigorij Braun, jeden z najbardziej szurniętych posłów Konfy, uznał to za najlepszy moment na antysemicki wybryk i gaszenie świecznika na święto Chanuki gaśnicą sejmową i następnie bełkotanie z mównicy sejmowej o obronie Polski. Co kilka lat temu zostałoby uznane za artystyczny happening albo coś w tym stylu obecnie skończyło się utratą większości uposażenia i reszty benefitów poselskich, immunitetu poselskiego, a próby zarobienia na tym poprzez zrzutki kończą się zamykaniem zrzutek - i możliwe też, że zrzuceniem profili jego firemek, dzięki którym zarabia krocie na najgorszych polskich instynktach. A na deser: Powstała petycja do Nowej Lewicy o wyciągnięcie konsekwencji wobec AMŻ za popieranie ludobójstwa, link w komentarzach. Wiecie, gdy czytamy takie newsy, to czasami chcemy poczuć odrobinę optymizmu, chociaż żyjemy w Polsce, ale wtedy przypominamy sobie, że to najkrótsza droga do zawiedzenia się. No i warto pamiętać, że to dopiero początek rządów, gdy wszyscy są pełni werwy i zapału - ważne, co będzie w nadchodzących miesiącach i co będzie przewijać się przez Orkę czy blaty ministerialne.Ale, przyznamy, jesteśmy pozytywnie zaskoczone.Obraz: Czas Zaskoczenia, Władysław Czachorski, 1890* - facecików prosimy o nie wypowiadanie sie w komentarzach, nie chcesz mieć aborcji to jej sobie nie rób; oh wait, you can'tLink w komentarzach: https://www.naszademokracja.pl/petitions/elektorat-nowej-lewicy-zada-reakcji-na-apologie-ludobojstwa-w-strefie-gazy(xD)
       
 (DIR) Post #AdFPRQVZpd1mPm6rvk by sztucznechwasty@kolektiva.social
       2023-12-27T17:35:26Z
       
       0 likes, 1 repeats
       
       Dzisiaj, dla odmiany, nieco pozytywniej, niż na co dzień. Mamy dzisiaj 105. rocznicę wydarzenia właściwie zapomnianego poza Poznaniem i Wielkopolską. Wydarzenia, które nie poskutkowało spaleniem miasta i 200 tysiącami ofiar cywilnych, czy tysiącami zesłanych na katorgę. Próżno szukać tutaj też dzieci walczących na froncie, czy desperackich, nierównych walk z dużo silniejszym przeciwnikiem. Mówimy, oczywiście, o Powstaniu Wielkopolskim, które wybuchło 105. lata temu, przeciw pruskiemu okupantowi. Choć określa się je mianem przedwczesnego, to raczej robią to wyznawcy "bo można było lepiej": Było ono znakomicie przygotowaną operacją wojskową i polityczną, gdzie Powstańcy zadbali nie tylko o to, by przygotować broń i amunicję, oraz uderzać w momencie faktycznej słabości przeciwnika, a nie swojego widzimisię, ale także i o polityczną legitymację poprzez utworzenie Naczelnej Rady Ludowej i zaprowadzenie polskich rządów w okupowanej przez ponad wiek stolicy Wielkopolski.O tym, jak istotny jest to symbol świadczy chociażby fakt, że powstańcy wielkopolscy byli na liście proskrypcyjnej nazistów, gdy najechali Polskę, a germanizacja Poznania priorytetem dla najbardziej fanatycznego z gauleiterów, Arthura Greisera - urodzonego, skądinąd, w Środzie Wielkopolskiej. O tym dalej w artykule jednego z członków kolektywu:---Ciężko znaleźć wydarzenie o bardziej wyrazistym charakterze i większym znaczeniu, zarówno dla Poznania, jak i Wielkopolski, niż Powstanie. Siedem dni Świąt Bożego Narodzenia 1918 roku pozostaje bezprecedensowym sukcesem i powodem do dumy dla każdego, kto kocha Poznań.Polski żywioł i pruska precyzjaChoć sam moment wybuchu Powstania był siłą rzeczy nieprzewidywalny, nie był on zaskoczeniem dla samych powstańców. Przeszło sto lat oporu wobec pruskiego okupanta i polityki Kulturkampfu wykształciły specyficzną kulturę wśród Wielkopolan, opierającą się na pracy organicznej, współpracy i wzajemnej pomocy, oraz całkowicie legalnemu oporowi wobec praw okupanta. Kanclerz Bismarck raczej nie spodziewał się, że polityka obliczona na germanizację Polaków odniesie skutek wręcz odwrotny: Wielkopolanie nie tylko zachowają swoją odrębność, ale też dostosują się i przejmą na własność pruską dokładność i solidność. Dzięki nim Powstanie było czymś więcej niż pospolitym ruszeniem.Bezpośrednie przygotowania do zmiany prowincji Posen w Wielkopolskę rozpoczęły się w drugiej połowie 1918 roku. W miarę jak sytuacja Niemiec pogarszała się wobec druzgoczącej przewagi wojsk Ententy i stopniowego rozkładu sytuacji wewnątrz kraju, przybierały one na sile. O ile Polacy w służbie cesarza już od pewnego czasu wykradali broń i amunicję na potrzeby Powstania, kluczowym momentem okazała się kapitulacja Państw Centralnych 11 listopada 1918 roku. Wobec słabości okupanta i trwającej w Niemczech rewolucji, w Poznaniu ukonstytuowała się tymczasowa Naczelna Rada Ludowa. W ciągu tygodnia rozpoczęła się zbiórka pieniędzy na cele związane ze wskrzeszeniem Wielkopolski i przygotowania do Sejmu Dzielnicowego, który miał dać wyraz woli politycznej Wielkopolan.Kurs kolizyjnyCzterodniowe obrady Sejmu w pierwszych dniach grudnia zakończyły się utworzeniem osiemdziesięcioosobowej Naczelnej Rady Ludowej wraz z Komisariatem. W szkołach przywrócono oficjalnie nauczanie w języku polskim. Nadzieje na pokojowe rozwiązanie okazały się jednak płonne. Pomimo wysiłków i negocjacji, władze niemieckie nie powstrzymały napływu jednostek Heimatschutzu (ochotniczych formacji paramilitarnych sformowanych w celu utrzymania terytoriów Niemiec pod kontrolą rządu w Berlinie) do stolicy Wielkopolski. Konfrontacja siłowa zdawała się nieunikniona. Ultimatum wystosowane przez rząd odrodzonej Rzeczypospolitej 15 grudnia na wniosek NRL przeszło bez echa.Impulsem do konfrontacji stało się przybycie Ignacego Paderewskiego. Chociaż Urząd Spraw Zagranicznych Rzeszy zdecydował się zakazać pianiście wjazdu do Poznania, plan nie powiódł się. Oficer mający dostarczyć Paderewskiemu nakaz opuszczenia miasta nie zdołał przebić się przez kordon Straży Ludowej. I tak Ignacy Paderewski przybył do Poznania 26 grudnia 1918 roku, o godzinie 21:10. Wylewnie powitany przez Poznaniaków, z prezydentem miasta Jarogniewem Drweskim na czele, wygłosił przemówienie z okien hotelu Bazar. Jego przybycie do miasta, wbrew władzom niemieckim i ich zakazowi, sprawiło, iż od tego momentu nie było już odwrotu.27 grudnia – Wybuch PowstaniaPolacy wyszli na ulicę. Flagi polskie i państw Ententy pojawiające się na budynkach w całym mieście uświadomiły Niemcom dobitnie, że sytuacja wymknęła się spod kontroli. W pełni uzbrojone jednostki niemieckie, z 6 Pułkiem Grenadierów im. Hrabiego Kleista von Nollendorfa na czele, otrzymały rozkazy zaprowadzenia porządku. Żołnierze pokonanego mocarstwa nie przebierali w środkach. Na trasie ciągnącej się od Jeżyc po Plac Wilhelmowski (obecny Plac Wolności) zdzierali wszystkie nie-niemieckie flagi, na jakie natrafili, niezależnie od tego, czy znajdowały się na budynkach publicznych, czy domach prywatnych. Zniszczona została siedziba Naczelnej Rady Ludowej. Po dotarciu na Plac żołnierze wtargnęli do Banku Związku, zajęli pozycje wewnątrz Prezydium Policji i rozpoczęli ostrzał Hotelu Bazar.Tak rozpoczęło sie Powstanie. Pierwszą jednostką, która starła sie z Niemcami była stuosobowa kompania wildecka Straży Ludowej. Atak na Prezydium zakończył się w nocy, porozumieniem pomiedzy walczącymi stronami, na mocy którego siły polskie przejęły Prezydium, a Niemcom pozwolono się wycofać. W trakcie operacji zginał jeden powstaniec: Franciszek Ratajczak. Równolegle wybuchły walki na terenach wokół Poznania. Przygotowania nie poszły na marne i siły powstańcze szybko były w stanie opanować kluczowe miejscowości wokół stolicy Wielkopolski oraz zająć cele o znaczeniu strategicznym. Zajęcie Dworca Głównego, Poczty Głównej i szeregu fortyfikacji na terenie miasta uniemożliwiło Niemcom wsparcie oddziałów walczących na terenie miasta i wzmocniło siły powstańców dodatkowym wyposażeniem.28 grudnia – upadek Cytadeli i powstanie Wojsk Powstańczych24 godziny po rozpoczęciu Powstania, siły polskie zaczęły uzyskiwać przewagę na terenie miasta. Bezkrwawe zdobycie Cytadeli i zajęcie Fortu Grolmann oraz arsenału przy Wielkich Garbarach zapewniło zaplecze strategiczne dla powstania. Zajęcie Cytadeli było swoistym majstersztykiem: O ile negocjacje z załogą niemiecką doprowadziły do ustaleń, iż zostanie ona obsadzona załogą pół-niemiecką i pół-polską, powstańcy zignorowali porozumienie i wprowadzili pełną polską załogę na Cytadelę, zmuszając żołnierzy niemieckich do jej opuszczenia.Próba deeskalacji przemocy i znalezienia przez Naczelną Radę Ludową rozwiązania pokojowego zakończyła się niepowodzeniem. W celu uniknięcia utraty kontroli nad sytuacją NRL utworzyła Komendę Główną i Sztab Wojsk Powstańczych pod dowództwem kapitana Stanisława Taczaka, tymczasowego dowódcy powstania. Niejako zwieńczeniem wysiłków powstańczych było aresztowanie dwóch generałów Reichswehry przez polski oddział, i to na terenie niemieckiej Komendy Generalnej V Korpusu Armii.29 i 30 grudnia – Poznań w Polskich rękachSukcesy wojsk powstańczych miały miejsce nie tylko na terenie Poznania. 29 grudnia siły powstańcze zajęły Grodzisk Wielkopolski, Kórnik, i szereg innych miejscowości, zmuszając siły niemieckie do poddania się i wycofania z terenów pod kontrola powstańców. Siła okazana przez wojska polskie poskutkowała przybyciem delegacji rządu Prus do Poznania. Negocjacje z delegacją (w skład której wchodził pewien kapitan, niejaki Heinz Guderian), zakończyły się kompromisem. O ile delegacja niemiecka odmówiła przyjęcia bezpośredniej odpowiedzialności za wybuch Powstania, przystała się na opuszczenie miasta przez 6 Pułk Grenadierów. Jeszcze tego samego dnia niemieccy żołnierze, którzy dosłownie dwa dni wcześniej z ferworem próbowali zdławić Powstanie w zarodku, pobrali broń i amunicję z koszar po raz ostatni i wycofali się z miasta. Serce WielkopolskiWraz z wymarszem pułku z koszar, Poznań znalazł się pod praktycznie pełną kontrolą Powstańców. Walki na terenie byłej prowincji Posen miał trwać jeszcze kolejne miesiące, jednak zdobycze pierwszych czterech dni wojny o Wielkopolskę i ich wpływ na dalszy przebieg powstania są trudne do przecenienia. Pierwszym krokiem w celu uspokojenia sytuacji było podpisanie rozejmu w Trewirze  16 lutego 1919 roku. Stanowił on wstęp do sformalizowania statusu Wielkopolski jako integralnej części Polski, jednak nie stanowił końca działań wojennych na terenie byłej już prowincji Posen. Faktyczne rozpoczęcie procesu zakończenie walk i wcielania Wielkopolski na powrót do Rzeczpospolitej zaczęło się dopiero 28 czerwca 1919 roku, wraz z podpisaniem traktatu wersalskiego, a front wielkopolski faktycznie zlikwidowano dopiero w marcu 1920 roku. Wielkopolska stała się na powrót częścią Rzeczpospolitej.Jednak do czasu rozwiązania NRL i wcielenia Armii Wielkopolskiej w skład Wojska Polskiego w sierpniu 1919 roku, Wielkopolska pozostawała de facto niepodległym państwem z własnymi siłami wojskowymi, władzami, i interesami politycznym. Państwem walczącym z wielokrotnie silniejszym i potężniejszym przeciwnikiem, który, choć przegrał wojnę, nie chciał poddać bitwy o ziemię Wielkopolską. Państwem, które zwyciężyło.Obraz: Rozdawanie broni, Leon Prauziński, XX wiek
       
 (DIR) Post #AdPopHroaJ4b8CoxF2 by sztucznechwasty@kolektiva.social
       2024-01-01T19:07:29Z
       
       0 likes, 1 repeats
       
       Witamy w przyszłości, cyberpunku na miarę naszych czasów. Przeżyliśmy pierwszy dzień nowego roku i mamy nadzieję, że przeżyjemy bez większego uszczerbku na zdrowiu kolejne 364 dni. A tak swoją drogą: Przedawnianie się sci-fi jest najzabawniejszą chyba częścią życia w przyszłości. Za nami Cyberpunk 2020,  Akira i Blade Runner (2019), 12 Monkeys (2017), Neon Genesis Evangelion (2015), i ogromna część starego sci-fi, gdy wydawało się, że postęp idzie w jednym kierunku, a zamiast światowego turbokapitalizmu wciskającego nam co krok bezużyteczny chłam będziemy kolonizować układ słoneczny, odkrywać tajemnice stworzenia, czy żyć w świecie, w którym jesteśmy czymś więcej, niż tylko dronami w korporacyjnych Excelach.Oh well. W tym roku osadzone są z kolei A Boy and His Dog (postapokaliptyczne pustkowia i psioniczne psy), Highlandera II (oh boy), ale najciekawszy jest jednak Star Trek. Fragment lore tego utopijnego świata (minus trzecia wojna światowa oczywiście) to zjednoczenie Irlandii w 2024 r., przytaczane przez Datę jako przykład skuteczności terroryzmu (odcinka nie emitowano w BBC do 2007 r.).Ponownie, aby 2024 okazał się mniej ciekawymi czasami niż 2023 r. Obraz: Charles Edward Perugini, 1878