From wlod@westpole.com Thu Oct 1 22:53:06 1998 Received: from pop3-1.enteract.com (pop3-1.enteract.com [207.229.129.25]) by adam.enteract.com (8.8.8/8.8.8) with SMTP id WAA17612 for ; Thu, 1 Oct 1998 22:53:06 -0500 (CDT) Received: (qmail 19181 invoked by uid 2100); 2 Oct 1998 03:53:04 -0000 Delivered-To: marek@enteract.com Received: (qmail 19170 invoked from network); 2 Oct 1998 03:53:03 -0000 Received: from unknown (HELO spencer.westpole.com) (204.157.85.102) by pop3-1.enteract.com with SMTP; 2 Oct 1998 03:53:03 -0000 Received: from WestPole.com ([204.157.85.59]) by spencer.westpole.com (Netscape Messaging Server 3.01) with ESMTP id 244 for ; Thu, 1 Oct 1998 23:55:02 -0400 Message-ID: <36144E56.CA1D9156@WestPole.com> Date: Thu, 01 Oct 1998 23:53:59 -0400 From: "Wlodzimierz Holsztynski" Organization: West Pole X-Mailer: Mozilla 4.05 [en] (WinNT; U) MIME-Version: 1.0 To: Marek Lugowski Subject: pl.hum.poezja Content-Type: text/plain; charset=iso-8859-2 Content-Transfer-Encoding: 7bit Status: RO X-IMAPbase: 1513428022 0000000001 X-UID: 1 Content-Length: 7823 Czesc Marku, dzieki Tobie, via dejanews author profile, odkrylem pl.hum.poezja. Meczace jest dejanews, ale bodajze ma troche mocnych konstrukcji. Nie jestem pewien czy pare moich wierszy (5 przesylek, w tym dwie, przez balaganiarstwo dejanews, z tym samym wierszem) pokazalo sie regularnie na r.a.p., czy tez gdzies sie plataja schowane przed publika/. Przeczytalem ze trzy Twoje wiersze po polsku. W jednym wypadku polski tekst podobal mi sie lepiej niz angielski. Duzo sobie obiecuje po Twojej dzialalnosci w jezyku polskim! z miejsca pokazujesz za/b silnego poety. Dla pelnej oceny trzeba by miec pelniejszy wybor wierszy. Nie dokuczaj ludziom na pl.hum.poezja, miej je jako mile miejsce, gdzie mozesz sie dobrze czuc. Mam nadzieje, ze nie jest juz za pozno. Fajnie, gdy informujesz o czeskim pochodzeniu a/ i e/ (nie wiedzialem!), ale nie przyklejaj osobie etykietki przy okazji, -- po co robic niepotrzebne przykrosci. W wierszu "W naszym muzeum..." mozesz uczynic pare trywialnych poprawek. Ach, dodam przy okazji takze poetyckie uwagi. Proponuje tez, zebys dal na poczatek notke autorska/, zeby uprzedzic czytelnika, ze piszesz o chicago (by sie nie meczyl zgadywaniem lub nieiwedza/, by mogl sie z Toba z miejsca utozsamic). Moze nawet bys napisal, jezeli to prawda, ze halina moze byc dowolna droga komus osoba/, ale ze moze tez byc halina/ poswiatowska/, ze przetlumaczyles ponad dwiescie jej wierszy. Podoba mi sie twoj wiersz, jest poetycki, i jest w nim solidna robota, energia, jak u prawdziwych poetow (jak np. Milosz lub Brodsky i inni). Pozdrawiam serdecznie, Wlodek =============================================== Marek / w naszym muzeum sztuki wspolczesnej + more options Author: Marek Lugowski Email: marek@enteract.com Date: 1998/09/30 Forums: pl.hum.poezja w naszym muzeum sztuki wspolczesnej --------------------------------------------------------- w naszym -- nie ich -- nie waszym -- muzeum sztuki wspolczesnej ktore samo jest przedmiotem sztuki wspolczesnej majac lat tylko dwa Nie warto tak sie zagadywac, jak w ostatnich dwoch linijkach powyzej -- malo zyskujesz, a poezja traci. Wystarczy napisac "ledwie dwuletnim" zamiast tych 2 linijek. -------------- zywe grube zlote ryby zyja i wija sie powoli nad czarnym dnem z garbow kamieni bez monet Ciekawe, ze po angielsku masz slabiej -- "money", zamiast "coins". Gdybys chcial, to mozesz napisac: nad czarnym dnem wyscielonym gladkimi garbami kamieni ---------- jego biala studnia wyglada az/urowo i po japonsku jak sie wchodzi "jak" jest tu raczej slaba/ polszczyzna/. "Gdy" brzmi poprawnie. Poza tym, zwlaszcza po zamianie "jak" na "gdy", wartoby zmieniec kolejnosc powyzszych dwoch linijek. bedzie czytelniej. ------------ bo widac na bialo i pod siebie pomiedzy stopniami Napisz, zamiast "pod siebie" (pod siebie to sie czlowiek zalatwia :-), albo "ponizej" albo "pod soba/". a rzuca czarne plytki przed nogi wpisanym w kwadrat owalnym wachlarzem jak sie zchodzi "schodzi" nie "zchodzi" (ortografia). Znowu wole "gdy" zamiast "jak", by uniknac kolokwialnego akcentu niewyksztalconego motlochu :-) jest to klatka schodowej ksztaltu ludzkiego oka powinno byc "klatka schodowa". Znowu wole "gdy" zamiast "jak", by uniknac kolokwialnego i niewyksztalconego akcentu. i zywymi oczetami w sobie. a to sztuka wlasnie i wspolczesna. Czy powinno byc "z zywymi oczetami w sobie"? Jest w tej chwili niejasno (nawet, formalnie, bez sensu). i oprocz przepieknej sztuki wspolczesnej Uwaga merytoryczna: "przepieknej" brzmi nieco naiwnie, nawet meczaco. jest tu pelno bieli i wysokich l/ukow i swietlistego chicago strzelajacego przez hojne kwadraty szkla chicago wpadajacego przez olbrzymie oplatki widzenia na przestrzal wschod -- zachod -- no, zupelnie po staroswiecku tak jak slonce sie toczy po niebiosach przez rok caly -- powoli -- cicho -- wtedy wlasnie jak w chicago midway pinball maszynie -- biegnac do nastepnego na czerwono miliarda lecz w tej chwili tylko podswietlonego "koniec" juz poza zasiegiem ramionek gry -- a wiec prosto i widac jezioro michigan a dalej nic a z sasiednich kortow tenisowych (dwoch) jest tylko jedna bardzo zielona pilka w ogrodzie moze usun "jest" (a nawet usun "tylko", ale to juz ze wzgledow artystycznych). Zajelo mi kilka minut nim zrozumialem o co ci chodzi, bo gramatyka byla bardzo mylaca. Nawet daj to tak: jedna/ bardzo zielona/ pilke/ w ogrodzie (W domysle bedzie, ze "widac", co jest o wiele lepszym czasownikiem niz slabiutenkie "jest"). bez drzew i bez rzezb: zima idzie. a po poludniu to nawet sciagaja w dol przeslony jak pecherze ryb -- takie wspolczesne ryby takie naj naj naj no i jak pergamin w ogole. taki naj naj naj. przez to widac nasze wspolczesne miasto. to najpiekniejsze "przez to widac", bez kontekstu lub przy nieuwaznym czytaniu, moze byc odebrane jak "z tego powodu" lub "z tej winy" nawet. Lepiej napisz moze "widac przez nie" z miast -- oh no no no -- halino. wlasnie to. to najpiekniejsze z miast. nie tamte. to. Marek Lugowski 30 wrzesien 1998 Chicago, Illinois in our museum of contemporary art ------------------------------------------------------------ in our -- not their -- not your -- museum of contemporary art which in itself is an object of contemporary art being only two years old live fat goldfish live and wiggle slowly over the black bottom round humps of stones without money its white well is openwork and japanese-like when one is ascending because one sees in white and below between steps yet it throws black tiles at one's feet like an oval fan inscribed in a square when one is descending it is a staircase shaped like a human eye with live li'l eyes in it. that is art and contemporary. and aside from most beautiful contemporary art this place is full of white and tall arches and luminous chicago shooting across the generous squares of glass chicago falling in through the huge communion wafers of seeing clear through east -- west -- yup, entirely oldfashioned-like just like the sun rolling upon the heavens through the whole year -- slowly -- quietly -- exactly when as in a chicago midway pinball machine -- running on to the next red billion but right now only lit up as "game over" already beyond the reach of the little actuators -- thus straight and one can see lake michigan and then nothing beyond and from the neighboring tennis courts (two) there is just one very green ball in the garden without trees and without sculptures: winter is on the way. and in the afternoon they even pull down shades like fish bladders -- such contemporary fish such most most most and it's like parchment entirely. such a most most most. through it one can see our contemporary city. this most beautiful of cities -- ach nie nie nie -- halina. it's this one. this most beautiful of cities. not that one. this one. Marek Lugowski, translated from the Polish by Marek Lugowski 30 September 1998 Chicago, Illinois