X-Google-Thread: 1045ba,dcd87cdf0e23651e X-Google-Attributes: gid1045ba,public X-Google-Language: POLISH,Latin2 Path: g2news2.google.com!news4.google.com!border1.nntp.dca.giganews.com!nntp.giganews.com!newsfeed00.sul.t-online.de!t-online.de!news.task.gda.pl!not-for-mail From: "Eneuel Leszek" Newsgroups: pl.rec.ascii-art Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_Powody=2C_dla_kt=F3rych_warto_=BFy=E6._:=29_?= Date: Wed, 5 Jul 2006 18:57:18 +0200 Organization: =?iso-8859-2?Q?Arkedocja-Azalandia_:=29_Budowa_dobrych_stosunk=F3w_z_Elfa?= =?iso-8859-2?Q?mi._:=29?= Lines: 209 Message-ID: References: Reply-To: "Eneuel Leszek" NNTP-Posting-Host: 10-152.89-161.tel.tkb.net.pl Mime-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset="iso-8859-2" Content-Transfer-Encoding: 8bit X-Trace: news.task.gda.pl 1152118956 25347 89.161.10.152 (5 Jul 2006 17:02:36 GMT) X-Complaints-To: abuse@news.task.gda.pl NNTP-Posting-Date: Wed, 5 Jul 2006 17:02:36 +0000 (UTC) X-Priority: 3 /pl.rec.ascii-art: Eneuel C-Koordynaty: N 53�06'48", E 23�08'38", 1992 Arkedocja X-MIMEOLE: Moje numery telefonu: 505 704562 i 85 7463797 Xref: g2news2.google.com pl.rec.ascii-art:1005 "Eneuel Leszek" e8gcjp$8fl$1@news.task.gda.pl > Przed Warszaw� s� inne polskie miasta i miejscowo�ci mniejsze. :) > > Warszawiacy t�uk� r�wno (jak swego czasu napisa�em do analfabet�w :) z AMD -- sympatyk�w AMD) > to znaczy praktycznie wszystkie frakcje polityczne, wojskowe, religijne czy narodowo�ciowe > podporz�dkowa�y si� Komendzie G��wnej Armii Krajowej, podczas gdy w miastach le��cych na wsch�d > od Warszawy tak nie by�o. > Wielokrotnie po wsp�lnych (i niewsp�lnych) walkach Armii Krajowej i Armii Czerwonej + lub proradzieckiej partyzantki w miejscowo�ciach le��cych na wsch�d od Warszawy -- polscy dow�dcy byli rozstrzeliwani, a �o�nierze > polscy aresztowani przez Sowiet�w lub brani do sowieckiej niewoli. > wypadku Polacy, lecz nie zmienia to faktu, i� tak zwane Powstanie Warszawskie -- jest cz�ci� Burzy. > (wierzcho�ek g�ry lodowej jest cz�ci� tej g�ry) ...cz�ci�, bez kt�rej �w wierzcho�ek po prostu nie istnieje. > Innymi s�owy m�wi�c -- rozpisuj�c si� o Warszawiakach i ich tragicznym losie, + Innymi s�owy m�wi�c -- rozpisuj�c si� tylko o Warszawiakach i ich tragicznym losie, > krzywdzi si� �o�nierzy z innych miast, kt�rych spotka� wcale nie lepszy los > od losu Warszawiak�w, a mo�e i gorszy, gdy� niedobitki z Warszawy uzyska�y > status �o�nierzy i kombatanckie prawa, dzi�ki czemu niekt�rzy z nich (na > przyk�ad genera� Komorowski, Bor) mogli pisa� w niewoli swoje pami�tniki, > kt�re i ja mia�em przyjemno�� -- przeczyta�. > Tak zwany czas zreszt� pokaza�, �e zdj�cia ze studni�wek kupowano i ode > mnie, i od niego, cho� moje by�y zdecydowanie (mo�e i kilkakrotnie) ta�sze. Innymi s�owy pisz�c -- B�g swoj� wszechmoc ukaza� w taki spos�b, �e nie zabrak�o miejsca ani nauczycielowi, ani nam, ani innym osobom, :) a nie w ten, �e odes�ano mnie ,,do ojca'', jak od lat stara si� to uczyni� ksi�dz J�zef �wietlicki wbrew Bo�ym postanowieniom, niepotrzebnie wik�aj�c w to tak zwany Ko�ci� i tak zwane Miasto. ;) Inny, zaanga�owany trudziciel, ex-proboszcz mojej parafii i honorowy pra�at papieski -- nagle i niespodziewanie zmar�, niemal w trakcie odprawianej przeze� mszy �wi�tej. :) Papie�, kt�remu owa ,,firma'' mia�a by� zaprezentowana -- tak�e zreszt� zmar�, upami�tniaj�c w swej �mierci godzinie moj� dat� urodzin i pokazuj�c, �e wszechmog�cy B�g mo�e po prostu :) nie pozwoli� �miertelnikowi na skorzystanie z przywilej�w �wi�ta Mi�osierdzia, pozywaj�c go na Sw�j s�d nawet na przys�owiow� chwil� przed rozpocz�ciem tego� �wi�ta, cho�by i �w �miertelnik �wi�to to ustanawia� w Jego Imieniu, jak mia�o to miejsce w przypadku Jana Paw�a II i Karola Wojty�y... (ustanawianie �wi�ta rozpocz�o si� w czasie, gdy Karol Wojty�a nie by� jeszcze papie�em, a wi�c nie nosi� imienia Jana Paw�a II, lecz imi� i nazwisko Karola Wojty�y, tak wi�c nie o obra�anie tu chodzi) > Ksi�dz J�zef �wietlicki wpad� na pomys� skuteczniejszy, aby broni� Komserwisu Sp. z o. o. :) > Po prostu postanowi� mnie zabi�, co mu si� jednak nie uda�o... Pr�b� sw� op�aci� �mierci� > innych ludzi, kt�rym Miasto Bia�ystok odda�o cze�� w �a�obnych ceremoniach, tablicach, �wiecach itd... Jak by�o w Imieniu R�y Umberto Eco: L�kaj si� prorok�w i tych, kt�rzy s� gotowi umiera� za prawd�, gdy� zwykle poci�gaj� ze sob� �mier� licznych, czasem przed sob�, :) czasem zamiast siebie... :) Ksi�a J�zef �wietlicki i Henryk Samul nadal �yj�, cho� tak mocno zaanga�owali si� w ,,moj� spraw�'', lekcewa��c znane im postanowienia Boga, podczas gdy inni zaanga�owani -- poumierali... > > Ostatecznie, jak to kto� powiedzia�, lepiej si� kocha� [z c�rk�] ni� nienawidzi�. ;) Oczywi�cie powinno by� nieco inaczej: + Ostatecznie, jak to kto� powiedzia�, lepiej kocha� [si� z tej kobiety c�rk�] ni� nienawidzi� [t� kobiet�]. ;) Parafrazuj�c s�owa: 'lepiej kocha� ni� nienawidzi�'. Niby wszystko jasne, ale zawsze m�g�by si� znale�� kto� roztropny_inaczej i zrozumie�, ;) �e na przyk�ad chodzi tu o seks z w�asn� c�rk� lub skrupulat, kt�ry by zauwa�y�, �e jednak 'si�' powinno si� ;) znale�� wewn�trz klamrowego nawiasu. :) A teraz link do kota ascii: ;) http://neerv106.speed.planet.nl/~jun/Photography/Pusshuu/ascii.jpg > I aby by�o jasne -- ja nie polski papie�. :) Je�li wybaczam -- to nie jak Jan Pawe� II Ali Agcy, Niby wiem o tym, �e poni�enia dost�pi� wywy�szaj�cy si� a wywy�szenia poni�aj�cy si� -- ale jako� moja pycha nakaza�a mi napisa�, �e kiedy ja wybaczam -- to do pe�na i do ko�ca, :) niejako wywy�szaj�c si� ponad polskiego papie�a i niejako go poni�aj�c. :) Mo�e dodam, �e Jan Pawe� II nie potrafi� uwolni� Agcy, cho� ten ,,siedzia�'' we W�oszech, podczas gdy nast�pca polskiego papie�a, Benedykt XVI uwolni� Agc�, cho� ten od lat kilku odsiadywa� sw�j wyrok w Turcji... Niestety Agca postanowi� osobi�cie podzi�kowa� swemu wybawcy i szybko pow�drowa� za kratki ponownie za spraw� jakiego� wyroku kasacyjnego... > lecz wybaczam. :) I cho� pono� wiele wycierpia�em z powodu matki owej pi�kno�ci :) -- w istocie > raczej oszcz�dzi�a mi cierpie�, ni� ich doda�a. :) (i mog� to uwiarygodni� w razie potrzeby) To > raczej jej wsp�pracownice (a mo�e nawet dalekie wsp�pracownice) mi do�o�y�y cierpie�, wywo�uj�c > ca�kiem powa�n� :) ze mn� wojn�, kt�r� przegra�y, :) stawiaj�c na skraju upadku :) powa�� instytucj�, :) > spl�tan� jak chyba �adna inna na �wiecie z instytucjami podobnymi, :) pa�stwem polskim itp. organizacjami... > Przegra�y ku swemu zdumieniu, jako �e w mojej obronie stan�y Duchy Arkedocji -- pot�ne i dobre Elfy, > a zaanga�owanie swoje uwiarygodni�y :) stosownymi faktami mierzalnymi :) w �wiecie materii, :) z kt�rego > drwi� i kt�rego zarazem po��daj�, jak po��da m�czyzna kobiety i/lub kobieta m�czyzny... :) Powa�na > instytucja ostatecznie zosta�a wykupiona :) przez inn�, i nie upad�a, cho� wielu analityk�w :) nie wr�y�o > jej ju� nic dobrego. :) Mi�dzy innymi energetyka spina si� pier�cieniami niew�adzy ;) i synchronizuje na wypadek upadku kt�rej� z elektrowni. Bywa�o, i� awaria kt�rej� z powa�nych elektrowni k�ad�a na �opatki nie tylko pa�stwo, do kt�rego padaj�ca elektrownia nale�a�a, ale i inne, zanim podj�to decyzj� o separacji trudnego sojusznika energetycznego. Tak pono� powalono na kolana Czech�w za spraw� Be�chatowa. ZTCW, w energetyce decyzje o rozsynchronizowaniu, cho� niewiarygodne, w praktyce s� jednak mo�liwe do podejmowania. Takim trudnym w podejmowaniu decyzji tego typu okresem mia� by� pocz�tek roku 2000, kiedy to spodziewano si� z licznych awarii, kt�re w konsekwencji, za spraw� owej synchronizacji mog�y k�a�� na kolana niewinnych i doskonale przygotowanych na �w ,,zerowy'' problem. Dla mnie okres poprzedzaj�cy ten moment by� czasem zapoznawania si� z histori� energetycznych pier�cieni niew�adzy, ;) a dok�adniej z faktami rozsynchronizowania powa�niejszych elektrowni Europy i faktami podejmowania decyzji o izolowaniu ,,zdepresjonowanych'' sojusznik�w, nale��cych do energetycznych sojuszy. Z fakt�w tych wynika�o, i� raczej decyzji takowych nie podejmowano, innymi s�owy pisz�c -- wynika�o z tych fakt�w, i� w przypadku padu nawet wiele :) elektrowni raczej zupe�na ciemno�� nigdzie w tej cz�ci Europy nie zapanuje... (mam nadziej�, �e da si� to, co napisa�em, zrozumie�) Swego czasu w Polsce ka�da ,,powa�niejsza'' (i chyba granica mocy by�a bardzo niska) elektrownia (typu m�yn wodny) musia�a wchodzi� w sk�ad og�lnego systemu energetycznego i nie stanowi�a do ko�ca w�asno�ci rzekomego w�a�ciciela. Teraz oczywi�cie jest inaczej -- to w�a�cicielom tego rodzaju elektrowni zale�y na kontraktowym zbycie energii elektrycznej. :) Systemy wzajemnego wspierania si� i ubezpieczania si� s� znane i stosowane przez wiele cywilizowanych instytucji i przedsi�biorstw na ca�ym �wiecie. Niestety czasami w efekcie niewinnie wygl�daj�cy, lokalny konflikt mo�e doprowadzi� do zaanga�owania du�ych si� i je�li kt�ra� ze stron nie ust�pi, a si�y przeciwnik�w b�d� wyr�wnane -- dochodzi albo do masakry, albo do rozsynchronizowania tego rodzaju uk�adu... Masakr� o niewinnym pocz�tku -- by�a na przyk�ad I Wojna �wiatowa. W istocie jednak, cho� istniej� sojusze, zazwyczaj nie one decyduj� o udzieleniu b�d� nieudzieleniu pomocy. Ci, kt�rym pomocy nie udzielono wbrew postanowieniom i wcze�niejszym ustaleniom, maj� przed sob� wiele mo�liwo�ci i zazwyczaj nie gin�. Gdzie ludzkie prawo nie si�ga -- tam B�g staje si� Gwarantem dotrzymania umowy. :) Sp�r z mam� ww. pi�kno�ci by� fragmentem wi�kszego sporu. Najpierw umar� �mierci� naturaln�, po czym owa kobieta wci�gn�a si� w nieswoje spory, poci�gaj�c za sob� wiele os�b i instytucj�, kt�ra j� zatrudnia�a oraz instytucje zaprzyja�nione i inne... W tle rozgrywa�a si�, a raczej dogorywa�a inna ,,nitka'' owego wi�kszego sporu, kt�ry wygra�em ,,po polsku'' ;) -- cho� ewidentnie zwyci�a�em, moi sojusznicy wycofali si� z walki, pozostawiaj�c mnie pokaleczonego i bez �up�w wojennych, daj�c mi w zamian za owe �upy ich (mniej wi�cej) r�wnowarto��, o zwrot kt�rej jaki� czas p�niej rozpocz�li ze mn� kolejn� wojn�, w kt�r� wci�gn�li innych ludzi. A wszystko to jest efektem stara� [czyli si� rozpoczyna od] ksi�dza Henryka Samula z jednej strony i ko�czy si� moj� prywatn� wojn� z ksi�dzem Henrykiem Samulem i ksi�dzem J�zefem �wietlickim z drugiej [bo ich sojusznicy s� jacy� niemrawi i albo zrezygnowali zupe�nie, albo nie maj� ochoty na walk�, albo si�...]. Mo�na wi�c powiedzie�, �e po kilkunastu latach sp�r wraca tam, gdzie jego miejsce. :) Obok mamy dziewczyny, o kt�rej pisz�, w mi�dzyczasie do mego sporu z Samulem do��czaj� si� i od��czaj� si� inni, cz�sto nie maj�c poj�cia, >>o co walcz� i po co<<. Po latach straszliwych upadk�w (rok 1995 i lata 2001-2004) nie przegrywam ju�, poza tym, �e trac� czas. :) Sojusznicy Samula i �wietlickiego zapewne nie tylko ju� nie pami�taj�, o co ze mn� walczyli, ale mo�e nawet pozapominali ;) w og�le, �e walczyli... (z sekciarzem, heretykiem, protestantem itd. -- niekt�rzy, jak poeta ksi�dz Jan Twardowski, kt�ry zapomnia� ;) przyj�� mi za �ycia z pomoc�, umarli...) Pytaniem pozostaje: W czyj sp�r w��czy� si� sam Samul? :) Bo jest zbyt t�py, :) aby spiera� si� z kimkolwiek w swojej sprawie. :) Natomiast ewidentnie brakiem honoru :) popisa�o si� duchowie�stwo Ko�cio�a rzymskokatolickiego, nie udzielaj�c mi pomocy po tym, jak ode mnie szczodr� r�k� ;) pobiera�o pieni�dze. :) Co prawda B�g przem�wi� owemu duchowie�stwu do rozumu poprzez �mier� bliskich i najbli�szych, ale ja nadal nie mam mebli, pracy, rodziny itd... A co wybaczy�em mamie owej dziewczyny, o kt�rej si� troch� rozpisa�em? :) Za�artowa�em w jej obecno�ci, co mi postanowi�a wybaczy�; wybaczy�a i po jakim� czasie wybaczenie swoje cofn�a, :) dopomagaj�c w �cieraniu mnie na tak zwany proch. ;) Wybaczy�em jej, cho� by�em niemal pewny, �e nie wybacz�, a wybaczy�em z uwagi na urod� :) jej c�rki. :) Ksi�a rzymskokatoliccy, biskupi i kardyna�owie, zakonnicy i zakonnice -- pono� dzieci nie maj�... Nie m�wi�c ju� o tym, �e rodzice nie s� w�a�cicielami swoich dzieci (najpierw taka ofiara ;) musia�aby si� we mnie zakocha�, a dopiero p�niej mog�aby by� z�o�ona na ofiarnym o�tarzu, jako moja narzeczona) ojcowie nie uczestnicz� zbyt mocno w ci���cych ;) na kobietach obowi�zkach, przez co ,,oddawa�'' swych pociech -- raczej nie mog�. :) Ponadto nie ma wielo�e�stwa, wi�c wszyscy :) by mi nie mogli zado��uczyni�... Mo�e jeszcze pro�ba do moich sprzymierze�c�w, :) kt�rzy zapomnieli ;) o tym, �e nakazali mi swego czasu wy��czenie si� z pewnego :) sporu, w zamian za co ofiarowali mi co� kosztownego, aby sobie (i innymy) przypomnieli o owym przekazaniu, :) w zamian za moje odst�pienie od prowadzenia sporu i ewentualnego egzekwowania wygranej... Aby by�o jasne -- by� to sp�r s�dowy, nie uliczny, besjsbolowy. :) Ich tak�e B�g upomnia� �mierci� i ,,widmem'' przedwczesnej �mierci. :) (i to wielokrotnie) Link do kota ascii ;) -- zamiast rysunku. ;) --dziesi�tnie 32, szesnastkowo 20, czyli znak spacj� nazywany... ____ | | _| Eneuel Leszek Ciszewski | ||_ 85 .-. +48 0 85 7463797 | |__| ~~~_@_ _[##] 505 704562 |____| (;eneuel#alpha.net.pl;)