X-Google-Thread: 1045ba,291b5d3025a721d X-Google-Attributes: gid1045ba,public X-Google-Language: POLISH,Latin2 Path: g2news2.google.com!news1.google.com!news4.google.com!border1.nntp.dca.giganews.com!nntp.giganews.com!aotearoa.belnet.be!news.belnet.be!newsfeed.pionier.net.pl!news.gazeta.pl!not-for-mail From: "Eneuel Leszek Ciszewski" Newsgroups: pl.rec.ascii-art Subject: Re: [PIC] Klasztor /monastery/ Date: Sun, 23 Apr 2006 16:10:58 +0200 Organization: =?iso-8859-2?Q?Arkedocja-Azalandia_:=29_Budowa_dobrych_stosunk=F3w_z_Elfa?= =?iso-8859-2?Q?mi._:=29?= Lines: 433 Message-ID: References: Reply-To: "Eneuel Leszek Ciszewski" NNTP-Posting-Host: 165-143.82-139.bia.tkb.net.pl Mime-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset="iso-8859-2" Content-Transfer-Encoding: 8bit X-Trace: inews.gazeta.pl 1145801610 21993 82.139.165.143 (23 Apr 2006 14:13:30 GMT) X-Complaints-To: usenet@agora.pl NNTP-Posting-Date: Sun, 23 Apr 2006 14:13:30 +0000 (UTC) /pl.rec.ascii-art: Eneuel X-MimeOLE: Moje numery telefonu: 607 635935 i 85 7463797 X-Priority: 3 X-User: eneuel C-Koordynaty: N 53�06'48", E 23�08'38", 1992 Arkedocja Xref: g2news2.google.com pl.rec.ascii-art:848 "Vitro" e2fkei$s9s$1@nemesis.news.tpi.pl > Leszku, ile masz lat? Odpowied� jest w spadkach, ;) i w li�cie,kt�ry AniaG pisze do swojej Mamy, gdy do mnie jedzie... Niestety nie dojecha�a. Wys�a�em do niej kilka Elt�w, aby j� delikatnie podprowadzi�y na dworzec, ale przykaza�em im, aby jej nie gwa�ci�y i pozwoli�y na podj�cie samodzielnej decyzji co do tego, czy do mnie jecha�, czy nie, i w sytuacji gdyby si� zdecydowa�a na przyjazd, aby znowu j� prowadzili skutecznie i ,,wzmacniali'' jej wol�... AniaG pisa�a mi p�niej o tym, �e zosta�a doprowadzona na dworzec, do poci�gu jad�cego do Bia�egostoku i �e uzna�a, i� nie m po co tam jecha�. :) Eltom -- bym nie uwierzy�, ;) ale nie jej. ;) Jej przecie� wierz�. ;) Tak wi�c m�ody nie jestem, ale m�odo wygladam. (czasami) Od czasu do czasu kto� modli si� o to, abym wygl�da� m�odo i �adnie, od czasu do czasu kto� inny, abym wygl�da� staro i �le. Ja sam, je�li si� ju�, prosz� o to, abym wygl�da� m�odo, czym oddalam od siebie mo�liwo�� zatrudnienia na uczelni, ;) jako �e m�j prze�ladowca, ksi�dz Henryk Samul nie �yczy sobie, abym tam pracowa�, p�ki jeszcze mog� tam znale�� potencjalna narzeczon�. Ksi�dz �w wyznaje zasady, i�: -- ka�de cierpienie (oby nie jego) ma sens, tak�e moje -- B�g sam wystarczy, tak wi�c NIE WOLNO mi udziela� pomocy -- kobiety s� z gruntu z�e (i nie wiem, czy jak na ksi�dza przysta�o jest homoseksualny, czy po prostu zazdro�ci mi mo�liwo�ci zycia z kobiet� -- stawiam na to ostatnie) Teraz wygl�dam zapewne bardzo �le, albowiem mam za sob� atak zatok i w�z��w ch�onnych... Wracaj�c jednak do latania: ;) liczb� lat, kt�re prze�y�em, mo�na odnale�� na tej grupie. W og�le na tej grupie przedstawi�em siebie do�� dok�adnie. :) Spadki s� gdzie� tutaj: dopqkf$b8o$1@news.task.gda.pl a list AniG tutaj: ca74rd$17i$1@inews.gazeta.pl I aby by�o jasne: AniaG: - Tak, Mamusiu. :) Masz racj�. :) Eneuel nie jest Elfem, lecz jeden z Paj�k�w (wiesz -- Paj�ki tkaj� sieci komputerowe) ten najwy�szy Paj�k, po Bogu w Polsce pierwszy, zar�czy� za Eneuela -- tak wi�c i Elfy przyj�y go jak swojego :) i Elfa w Eneuelu uzna�y. :) Paj�k �w twierdzi�, ;) i� za mnie r�czy�, ale por�czenie jego zosta�o odrzucone, za� on sam by� w�wczas zbyt s�aby, aby czego� dokona� w mojej sprawie. W tamtym czasie to ja sta�em mocno na nogach, nie on i raczej �adnego :) por�czenia nie potrzebowa�em w Arkedocji. Sam mog�em za siebie por�czy� :) w razie tak zwanego czego -- wystarczy�o pokaza� moj� spu�cizn�, ;) kt�r� teraz od wielu lat gryz� w piwnicy szczury i myszy. ;) Spu�cizna ta umo�liwia�a mi prac� na uczelni i powszechny szacunek, :) cho� nie mia�em (i nie mam) nawet dyplomu uko�czenia szko�y wy�szej. :) (a co dopiero wy�szej rangi tutu��w) Jeszcze p� roku temu spotka�em cz�owieka, kt�ry pami�ta� mnie z tamtych, jak�e korzystnych dla mnie lat... No -- ale czas mija... Tak zwany los z Paj�ka zakpi�: :) Odszed� �w Paj�k na zdzicza�e ;) miejsce, ;) bodaj�e czwarte (kartk� z adresem mam gdzie� ;) do dzisiaj, obok pisanych do mnie przez tajemnicz� (bo nie{}podpisan�) nieznajom� kartek wielkanocnych sprzed wielu, wielu lat i w szczeg�lny spos�b zwi�zanych z pewnym ;) Zasad� s�awnym ,,z definicji'' ;) swojego imienia) gdzie oficjalnie mia� broni� praw polskiej ,,komputeryzacji'', a nieoficjalnie -- praw �wiata, kt�ry ja, w opowiadaniach swoich, nazwa�em Arkedocj�. Instytucj� za�o�y� zgodnie z obowi�zuj�cym w Polsce prawem, i pocz�tkowo op�aca� sam siebie :) g�ownie z pieni�dzy firmy, kt�rej interes�w broni�. Z czasem firma znikn�a z powierzchni Ziemi, a firma, kt�ra j� poch�on�a -- po��czy�a si� z inn� firm�, kt�rej to firmy stabilno�ci chroni pa�stwo (lub rz�d -- tego nie wiem) Stan�w Zjednoczonych Ameryki P�nocnej. Innymi s�owy m�wi�c -- Paj�k �w od jakiego� czasu broni interes�w firmy, kt�rej ju� formalnie nie ma, :) a broni�c tej firmy, sta� si� najpot�niejsz� osob� ,,z tego zakresu'' w Rzeczypospolitej Polskiej, a co za tym idzie, od jakiego� czasu musia�by co najwy�ej r�czy� za mnie przed samym sob�. ;) Niestety, gdy niedojada�em, nie wyci�gn�� do mnie pomocnej swej r�ki... Innymi s�owy -- nie zosta�em nigdy przyj�ty w ,,poczet'' Elf�w Arkedocji. :) (: A Paj�kowi owemu -- ukaza�em si� :) dwukrotnie w styczniu br. :) No tak, ale pytasz o wiek, i na dodatek o m�j wiek... Jest zapisany na grupie. :) > Pomy�la�em sobie... nie, nic. > W ka�dym b�d� razie, nie mam pod r�k� �adnej uczelni, ale mo�e chcia�by� > zosta� cz�onkiem M�odzie�owego Instytutu Fizyki Teoretycznej? Potrzebuj�: -- kontaktu z lud�mi (w domy�le -- m�drymi, rozumnymi, ale pono� ludzie z natury s� m�drzy/rozumni) -- pieni�dzy na �ycie (spo�ytkowuj� razem z ZUSem itp. kosztami oko�o 2000-2200 z�otych miesi�cznie, podczas gdy do **minimalnej** egzystencji potrzebuj� oko�o 3000-3300, a do normalnej oko�o 5000 z�otych; �atwo zauwa�y�, �e w takiej sytuacji nawet �wier� etatu uczelnianego -- da�oby mi komfortow� sytuacj�) Fizyk� lubi�em od ,,zawsze'', zacz��em j� nawet studiowa�, ale nie dane mi by�o tego ko�czy� z powodu pewnego nauczyciela akademickiego -- Anatola Odzijewicza, kt�ry mocno (; zakocha� si� ;) we mnie i nie �yczy� sobie, abym studiowa� w�a�nie Fizyk�, i cho� w praktyce (czyli na pisemnych (; kolokwiach) by�em jednym z najlepszych student�w tego przedmiotu (poziom by� og�lnie bardzo niski, wi�c nie o to chodzi, �e by�em or�em) egzaminu na pozytywn� ocen� zaliczy� nie mog�em. Pr�by omini�cia owego nauczyciela spe�za�y na niczym -- z�ama� ,,odwieczny'' zwyczaj zamiany miejscami swojej osoby z innym nauczycielem, a nawet przerwa� sw�j pobyt w Moskwie, aby przyjecha� do nas TYLKO na egzamin i wstawi� mi do indeksu tak zwanego fleka... Kolejna pr�ba omini�cia owego cz�owieka -- przeniesienie na inn� uczelni� -- tak�e spe�z�a na niczym, gdy� bia�ostocka uczelnia nie wyda�a moich dokument�w... Dow�d w sprawie ;) jest zeskanowany i gdzie� mo�na znale�� na tej grupie do niego link. Dowodem tym jest telegram, wys�any przez warszawski dziekanat, m�wi�cy o tym, i� filia (w�wczas bia�ostocki uniwersytet by� fili� warszawskiego) nie dostarczy�a moich dokument�w. Oficjalnym powodem by�a nieobecno�� dziekana, ale w dziekanacie pracowa�em (za kar�) miesi�c czasu (w tamtych latach) i wiem, �e tego rodzaju decyzja, jak przes�anie dokument�w z Bia�egostoku do Warszawy, na pro�b� tamtejszego dziekanatu, popart� stosownym uzasadnieniem -- obecno�ci dziekana nie wymaga�a... Wszystko to ju� raz opisywa�em na tej grupie. (rysunkowej) Poza Fizyk� w Warszawie, mia�em w tak zwanym zanadrzu Filozofi� Przyrody (czyli te� Fizyk�) na KULu, Ekonomie w Bia�ymstoku i co� jeszcze, czego nie pami�tam... Innymi s�owy -- Fizyk� zacz��em, ale jej nie sko�czy�em, i do tej jej najciekawszych moment�w, czyli po�owy dwudziestego wieku ledwo dotar�em, w mi�dzyczasie tak zwanym mia�em troch� ;) k�opot�w, kt�rych wspomnienie wspomnienia co najmniej mo�e zabi�, a od jakiego� czasu �yj� troch� jak upi�r, tak wi�c nie wiem, czy m�g�bym dotrzyma� tym ludziom dzisiaj kroku, lub chocia�by z uwag� ich s�ucha�... ,,Ko�cio�a'' ,,nie lubi�'', albowiem w moich trudnych chwilach �w ,,Ko�ci�'' zadba� w spos�b staranny o to, abym cierpia� jak najd�u�ej, i abym od nikogo nie uzyska� pomocy, cho� hojnie �w ,,Ko�ci�'' wcze�niej zasila�em finansowo. ('cho�', a raczej -- 'dlatego, �e') Powodem moich k�opot�w by�a moja ,,rodzina'', kt�ra od pocz�tku lat dziewi��dziesi�tych przygotowywa�a si� starannie do ukarania mnie za to, �e co� w �yciu swym osi�gn��em. Rozpatrywano otrucie mnie i utopienie, przygotowano si� do wyrzucenia mnie na bruk, z d�ugami (kt�re zaci�gn��em prywatnie na swoje nazwisko, a kt�re zasila�y bud�et rodzinny -- nie kupowa�em sobie ani mebli, ani nawet ubra� w tamtym czasie i zaniedaba�em samoch�d, kt�ry s�u�y� g��wnie ,,rodzinnej firmie'') i odebrania mi tego, co przedstawia�o jak�kolwiek warto�� materialn�... Rzekomym powodem by�o moje zrzeczenie sie praw do pewnego spadku po matce mojego ojca. Problem jednak polega na tym, �e: -- nie zrzek�em si� praw, a jedynie wyja�ni�em rodzinie mojego ojca, �e przyjecha�em nie po �w spadek, ale w tym celu, aby porozmawia� z matk� mego ojca -- rozmowa owa i wizyta ma miejsce 11 kwietnia 2001 roku, podczas gdy testament owa kobieta sporz�dzi�a 06 grudnia 2000 roku (czyli kilka miesi�cy wcze�niej) -- rodzice przygotowywali mi ow� niespodziank� co najmniej od pocz�tku lat dziewi��dziesi�tych, ale czekali na moje zwolnienie si� z pracy i na moment, gdy m�j ojciec uzyska wiek emerytalny, kt�ry pozwola na zamian� renty (ojciec by� rencist� od wielu lat) na emerytur� i pozby� si� mojej osoby z ,,rodzinnej sp�ki'', a ten moment w�a�nie nadchodzi� na pocz�tku roku 2001 (i wiem to od swojej w�asnej matki, nie z plotek) A konflikt ten ,,wybucha'' w przededniu tak zwanym zarabiania bardzo du�ych pieni�dzy (ponad 10 tysi�cy z�otych dziennie) i po roku zarabiania znacznie mniejszych, ale te� du�ych, nie tylko jak na warunki polskie... Niestety: -- beze mnie jako� nie wychodzi�o owo zarabianie -- duchowni tego� Ko�cio�a (miedzy innymi �wietlicki, Konkol, Rabiczko, Benedykt, kt�rego nazwiska nie znam, Makulski) liczyli mocno na kooperacj�, ;) tak wi�c starali si� utrzyma� mnie przy rodzicach za wszelk� cen�; gdybym nie mia� stosownej podbudowy psychologicznej i lekkiej psychiatrycznej (psychoco�tami interesowa�em si� bardzo dog��bnie, ;) b�d�c nastolatkiem) a i troch� neurologicznej :) -- trafi�bym do czubk�w, czyli do szpitala psychiatrycznego, co by�o kolejnym etapem ,,rodzinnej mi�o�ci'', albowiem przed oko�o dwudziestu laty przebywa�a w takim miejscu czas jaki� moja rodzona siostra, a rachunki ;) trzeba by�o wyr�wna�... Od pi�ciu lat �yj� niby w�r�d ludzi, ale kompletnie sam! Kiedy powalaj� mnie chore zatoki -- mog� po prostu umrze�. :) Niby jest opieka medyczna i s�u�ba zdrowia, ale od po�owy 2001 roku, do po�owy 2004 roku ten problem nie by� nale�ycie rozwi�zany, a i teraz akurat jestem w sytuacji k�opotliwej... > Tylko nie wiem czy si� kwalifikujesz pod m�odzie� :). Z lud�mi m�odymi lepiej si� czuj�, ni� z r�wie�nikami, czy osobami ode mnie starszymi, cho� tych ostatnich jest raczej du�o w�r�d moich dawnych znajomych, od kt�rych mnie skutecznie odrywa� rzeczony ,,Ko�ci�''... Ostatnimi jednak czasy jestem raczej pow�ci�gliwy w nawi�zywaniu kontakt�w... > My�lisz, �e to by Ci pomog�o nieco w powrocie do normalnego �ycia? Nie wiem. Je�li owo towarzystwo popija lub �pa i szuka szmalu -- na pewno nie. (a ostatnimi czasy w�a�nie te zachowania s� codzienno�ci�) Je�li za� s� to ludzie normalni -- a na to stawiam -- by� mo�e tak, ale chyba sam rozumiesz, �e powinienem mie� swoj� sta�� prac�. Duchowni ch�tnie ukaraliby mnie (za utrat� z�otono�nej ;) firmy) prac� na budowie, ale mnie tego rodzaju praca raczej ;) nie poci�ga. ;) Najch�tniej bym powr�ci� do pracy na uczelni lub uczelniach. Za sob� mam takiej pracy: -- oko�o 3 lat spo�ecznej (czyli za friko) w o�rodku komputerowym tam, gdzie studiowa�em -- 9 lat etatu (w tym oko�o 1.5 roku w tym w�a�nie o�rodku, ale ju� z innym sprz�tem) -- w sumie ze trzy lata pracy p�atnej, ale nieetatowej (umowa-zlecenie, umowa o dzie�o itp.) Niestety �yjemy w kraju policyjnym, tyle �e �w stan uzyskiwany jest dzi�ki katolicyzmowi Jana Paw�a II, kt�ry nieco ;) wypaczy� nauk� katolick�, przez co sta�em si� w minionych latach opozycjonist� tego� Ko�cio�a. I wprawdzie nowy papie� postawi� na piedestale to, z czym walczy� jego poprzednik, ja nadal nie jestem mile widziany przez w�adze Ko�cio�a rzymskokatolickiego w Polsce. Ow� sporn� cz�ci� nauki Ko�cio�a jest spu�cizna Klemensa z Aleksandrii, o kt�rej Sob�r Watyka�ski II m�wi, i� jest ona r�wnie istotna dla nauki Ko�cio�a rzymskokatolickiego, co samo Pismo �wi�te. (samo imi� Benedykt XVI nawi�zuje do Benedykta XV, a ten z kolei nawi�zuje w�a�nie do owego soboru i owego soboru postanowie�) Niestety, jak po �mierci Stalina, czas jaki� jeszcze trwa� stalinowski terror, tak i teraz -- Jan Pawe� II umar�, ale ja do �ycia nie powr�ci�em, cho� duchowni utracili swoj� si�� i �yje mi si� znacznie l�ej, ni� tu� przed jego �mierci�... A o co chodzi w owym ,,sporze''? Na przyk�ad o to: -- czy wol� Bo�� rozpoznaje si� rozumem, czy niezrozumia�ym czuciem/przeczuciem/itd.? wiele os�b z mojego otoczenia ,,czuje'', �e wol� Bo�� jest, abym nie pracowa�, cho� rozum podpowiada, �e to absurd; ksi�a wiedz�, �e owo ,,czucie'' mo�na ,,wymodli�'' i oficjalnie nakazuj� pos�ugiwanie si� rozumem, nie ,,czuciem'' mimo tego oficjalnego stanowiska -- na przyk�ad ksi�dz Alfred Butwi�owski wyja�ni� mi, �e wol� Bo�� nie jest to, co si� na przyk�ad s�yszy na spowiedzi, ale to, co si� ,,widzi'', ,,czuje'' i nie chodzi�o o zmys� powonienia czy wzrok, ale o jakie� inne ,,widzenie'' (wizje?) i ,,czucia'' (intuicj�?). -- czy modlitwa jest trudem, za kt�ry wierni zobowi�zani s� p�aci� kap�anom, czy jest rozmow� z Bogiem, a kap�ani s� obowi�zani do godnego odprawiania mszy �wi�tych i godnego udzielania sakrament�w -- i to w�a�nie, nie za� modlitwa, stanowi ich prac�, za kt�r� powinni otrzymywa� wynagrodzenie? oficjalnie nawet w ostatnich miesi�cach �ycia polskiego papie�a modlitwa by�a rozmow�, ale ksi�a stale powtarzali (na przyk�ad na mszach i podczas ,,zbierania na msz�'') o tym, i� na przyk�ad ,,intensywnie si� modl�'', sugeruj�c, i� modlitwa jest zwyk��, niekiedy ci�k� prac�, za kt�r� nale�y si� zap�ata: wymodli�em ci mieszkanie, wi�c mi odst�p 20 procent jego warto�ci; je�li tego nie uczynisz -- zepchn� ci� do �mietnika i uczyni� z�odziejem, jak Fiskus czyni z�odziejem tego, kto nie p�aci podatk�w! �wietlicki, widz�c mnie chorym, nie zaproponowa� mi sakramentu namaszczenia chorych. Nie zaproponowa� te� mi pracy w komputerowej firmie, kt�rej wsp�w�a�cicielem jest jego znajomy. Modli� si� natomiast (a przynajmniej mnie o tym informowa�, �e si� modli) abym powr�ci� do pracy z rodzicami, twierdz�c, �e ,,u Boga nie ma nic niemo�liwego'', cho� wiedzia�, i to ode mnie, �e rodzice kafelkowali siostrze mieszkanie w czasie, gdy ja dosownie niedojada�em. Nie zaproponowa� mi tak�e, abym jad� u niego obiady. Nie zaproponwa� mi tego, co Ty starasz si� proponowa� -- kontaktu z lud�mi. Tymczasem nauka Ko�cio�a twierdzi,�e cz�owiek ma pe�ni� pewne obowiazki mi�osierne. Mi�dzy innymi karmi� g�odnych. Podobnie uczyni� i m�j by�y proboszcz, i ca�a reszta ksi�y, kt�rzy mnie znali osobi�cie, gdy� im dawa�em **dobrowolnie** pieni�dze, gdy by�em bogatszy. -- czy mo�na zmusza� cz�owieka do tego, aby szed� ,,jedynie s�uszn�'' drog�? na przyk�ad ,,modlitw�'' znan� z sekciarskich praktyk na samym pocz�tku swego pontyfikatu nowy papie� zaj�� stanowisko na przyk�ad wobec si�owego prostowania prawos�awia z pogranicza -- to znaczy zabroni� ,,nawracania'' ,,mod�ami''; -- czy �wi�to�ci� jest p�acenie na ,,Ko�ci�'', czyli duchownym? oficjalnie �wi�ty -- to cz�owiek pos�uszny Bogu, nie za� ten, kto p�aci na ,,Ko�ci�'', ale nauka i praktyka polskich duchownych g�osi�a co� odwrotnego; niekt�rzy ludzie, uznani za �wi�tych, niczego szczeg�lnego nie uczynili w swym �yciu -- czy nale�y zabiega� o dobra, aby si� nimi dzieli� z ,,ubogimi'', czy te� nale�y zabiega� o to, aby ,,ubodzy'' otrzymywali te dobra bezpo�rednio, na przyk�ad poprzez p�atn� prac�, renty, emerytury itp. �wiadczenia? przyk�adem jest prezydentowa, kt�ra obdarowywa�a biedne dzieci; moim zdaniem intencje jej by�y dobre, ale nauka Ko�cio�a zauwa�a, �e biednym dzieciom nale�y si� pomoc z urz�du, bez ludzkiej �aski kilka s��w wyja�nienia: -- rent� czy emerytur� pobierasz, cho� p�ac�ca ci urz�dniczka by� mo�e ci� nienawidzi; pobierasz, gdy� takie jest prawo i nic urz�dniczce do tego, �e jeste� w jej oczach zwyk�ym chamem czy �wini� (przepraszam -- to nie o Tobie. lecz o tym potencjalnym Kowalskim) -- w przypadku ,,charytatywno�ci'' duchowni zbieraj� od ludzi pieni�dze, nierzadko zmuszaj�c ich do p�acenia (jak w moim przypadku) i wys�uguj�c si� lud�mi ubogimi, jednak pomagaj� tylko tym, kt�rych lubi�; mnie nie lubi�, cho� im p�aci�em, wi�c ja od nich pomocy nie uzyskam, cho�bym nawet umiera� z g�odu; aby by�o jasne: -- m�j konflikt z rodzicami zaczyna si� 11 kwietnia 2001 roku; do marca 2003 roku p�ac� (cho� przymieram g�odem) na ,,Ko�ci�''; p�ac�,gdy� mam nadziej� na powr�t do pracy -- nadziej� kt�r� rozwiewaj� owi duchowni w�a�nie -- jednocze�nie jestem przeklinany przez Karmelitanki Bose ze Szczecina -- Leszek Struk zaprasza mnie (jego podopieczni wr�czaj� mi zaproszenie, gdy wychodz� z ko�cio�a, po niedzielnej mszy �wi�tej) na zjazd akademickiej m�odzie�y w sierpniu 2002 roku, z kt�rego mnie wyrzuca, t�umacz�c si� tym, i� przyjecha�em luksusowym samochodem (tutaj jest zdj�cie owego luksusu, zrobione w kilka dni po owym wydarzeniu: http://www.leszekc.w.tkb.pl/mesio/) i dysponuj� profesjonalnym aparatem fotograficznym (Canon EOS 300 -- dzi� taki nowy aparat, razem z obiektywem mo�na kupi� w sklepie za mniej ni� 500 z�otych, w�wczas kosztowa� wi�cej, ale nadal by� jedn� z najprostszych lustrzanek fotograficznych), cho� podaj� si� za bezrobotnego, co wskazuje na ewemntualno�� mojej wsp�pracy z Jerzym Urbanem; na moj� uwag�, i� mog� nie robi� zdj��, je�li mi nie pozwala z obawy na ukazywanie go w ,,z�ym �wietle'', otrzymuj� odpowied�, �e teraz tymbardziej jestempodejrzany o tak� wsp�prac� z Urbanem, skoro odwo�uj� si� do prawa (chodzi�o o to, �e on, jako gospodarz mo�e mi po prostu zabroni� robieinia zdj��, bez podawania przyczyny, zamiast mnie wyrzuca� z obawy o ewentualno�� przekazania zdj�� Urbanowi; link do jednego ze zdj�� jest zamieszczony na grupie, podobnie jak i link do wr�czonego mi zaproszenia) Je�li tworzy si� prawo, kt�re nakazuje p�aci� g�odnym dzieciom -- pomoc otrzymuje dziecko g�odne, bez �aski i bez poni�ania go, a obdarowuj�cy nie stawia si� w pozycji Boga, kt�ry arbitralnie decyduje o tym, komu da�, a komu nie da�. (kto ma prze�y�, a kto umrze� z g�odu) Je�li zbiera si� pieni�dze na cele charytatywne -- bywa i tak, �e zbieracz zaczyna si� czu� nie jak po�rednik, zobowi�zany do rozliczania si� z tego, co zebra�, ale jak w�a�ciciel, kt�ry mo�e czyni� ze swoj� w�asno�ci�, co mu si� podoba, jak to ma miejsce w przypadku duchownych. (w skrajnym przypadku pieni�dze tak zgromadzone, mog�yby pos�u�y� nawet do krzywdzenia darczy�cy) Oczywi�cie nauka Ko�cio�a nie sprzeciwia si� charytatywno�ci, ale pseudocharytatywno�ci. Je�li jaka� fundacja zbiera pieni�dze, aby je rozdawa� -- nie ma w tym nic zdro�nego, cho� czasami ofiarodawcom przy�wiecaj� r�ne, niekoniecznie dobre intencje, gdy� g�odny, w kt�rego rzuci�o si� ze z�o�ci� bochenkiem �wie�ego chleba -- nasyci si� mimo z�ej intencji, ale je�li zbiera si� si�� (jak ode mnie) i rozdaj�c tylko tym, kt�rych si� lubi, a na dodatek zabrania pomagania innym -- to jest �le. Chyba sam rozumiesz, jaki przyk�ad da� innym ludziom Struk, wyrzucaj�c mnie z tego skupienia. A ksi�a -- uchodz� za moralne autorytety. I aby by�o jasne -- w ci�gu minionych pi�ciu lat nie otrzyma�em od ,,Ko�cio�a'' jakiejkolwiek pomocy! Nie pocz�stowano mnie ani razu obiadem, nie zaproszono na wycieczk� itd. Otrzyma�em od �wietlickiego kilka (dwie?) kanapek i kilka (sze��?) szklanek herbaty oraz kilka (cztery?) cukierk�w. Ale te� da�em mu fili�anki z japo�skiej porcelany,kt�re kupi�em za oko�o 650 z�otych... Jakby droga ta jego dobroczynno��. :) Na marginesie -- nigdy mnie nie pocz�stowa� ,,w tych'' fili�ankach. :) Na samym pocz�tku swego pontyfikatu nowy papie� wiele spraw wyja�ni�, ale polskie w�adze tego� Ko�cio�a niekoniecznie chc� si� nowej zwierzchno�ci podporz�dkowa�, gdy� godzi�oby to w ich finanse. Dla przeci�tnego cz�owieka Benedykt XVI jest ideowym nast�pc� swego poprzednika, jako �e przed �mierci� Jana Paw�a II -- by� jego najbli�szym wsp�pracownikiem lub jednym z najbli�szych wsp�pracownik�w, a ,,niuanse'' spraw nauki wiary niekoniecznie obchodz� przeci�tnych ludzi. +> OA: O__) ____ I| > /| ) I|\ > / \ I| \ > ,strza� z �uku do tarczy' Nie o to chodzi, �e Ci� olewam, ale dwa lata temu zauwa�y�em, �e zapisa�em wszystko to, co zamierzy�em napisa�, i to na nie�miertelnych serwerach NNTP i postanowi�em pisanie zako�czy�, tak wi�c troch� mi trudno teraz idzie pisanie sk�adne i zrozumia�e. Je�li jednak zechcesz rozumie� to, co pisz� -- ch�tnie powyja�niam, naucz� si� Twego :) sposobu my�lenia i Ciebie naucz� mojego, a w�wczas b�dziesz w lot chwyta� to, co pisz�. Normaln� rzecz� jest, �e na pocz�tku -- trudno jest nawi�za� rozumny kontakt, ale gdy si� rzeczywi�cie do takiego d��y -- mo�na go osi�gn��. :) My�l� jednak, �e (o czym wspomnia�em wy�ej) wszystko ju� zapisa�em i je�li naprawd� Ci� interesuje moja osoba -- znajdziesz odpowiedzi w tym, co napisa�em na tej grupie wcze�niej. Nie widz� powodu do tego, abym mia� pisa� kolejny raz to samo, skoro zapisa�em to celowo w miejscu ,,nie�miertelnym''. :) I aby by�o jasne -- pisz� prawd�. Zazwyczaj prawd�, kt�r� mo�na zweryfikowa�. Oczywi�cie nigdy nie ma dowod�w bezspornych, ale te� i nigdy si� takowych nie szuka, o czym wiedz� na przyk�ad prawnicy. Jednak mimo tego, i� wsz�dzie mo�na znale�� nie�cis�o�ci, b��dy drobne i mniej drobne, a nawet jawne k�amstwa -- tak zwana prawda zwykle zostaje �wiatu ukazana. Ja za wskazanie mi bezsensowno�ci, czy wr�cz k�amstwa w moich wypocinach -- jestem wdzi�czny. Za wszystkie swe s�owa gotowy jestem ponie�� ewentualne konsekwencje, :) i prawdziwo�� wszystkiego, co pisz�, potwierdzam, aby by�o jasne, i� nie s� to �arty. W obronie �ycia -- mo�na nie tylko kogo� zwymy�la�, ale nawet zabi�, na co zezwala (w tak zwanych ostatecznych okoliczno�ciach) i prawo cywilne w Polsce, i prawo kanoniczne, cho� to prawo uznaje pi�te przykazanie Boskie. ('cho�', albo raczej 'dlatego �e') E.