X-Google-Thread: 1045ba,497961e8747cca59 X-Google-Attributes: gid1045ba,public X-Google-Language: POLISH,Latin2 Path: g2news1.google.com!news1.google.com!proxad.net!fr.ip.ndsoftware.net!newsfeed00.sul.t-online.de!t-online.de!news.task.gda.pl!not-for-mail From: "Eneuel Leszek" Newsgroups: pl.rec.ascii-art Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_S=B3=F3w__par=EA_o_Enuelu?= Date: Mon, 7 Feb 2005 12:38:40 +0100 Organization: CI TASK http://www.task.gda.pl Lines: 249 Message-ID: References: <2dd0.0000013c.4204f2b5@newsgate.onet.pl> Reply-To: "Eneuel Leszek" NNTP-Posting-Host: 165-143.82-139.bia.tkb.net.pl Mime-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset="iso-8859-2" Content-Transfer-Encoding: 8bit X-Trace: korweta.task.gda.pl 1107776348 17377 82.139.165.143 (7 Feb 2005 11:39:08 GMT) X-Complaints-To: abuse@news.task.gda.pl NNTP-Posting-Date: Mon, 7 Feb 2005 11:39:08 +0000 (UTC) X-Original-Organization: =?iso-8859-2?Q?Arkedocja-Azalandia_:=29_Budowa_dobrych_stosunk=F3w_z_Elfa?= =?iso-8859-2?Q?mi._:=29?= /pl.rec.ascii-art: Eneuel X-MIMEOLE: Moje tel.: 607 635935, 85 7463797, 85 8789052 X-Priority: 3 X-Organization-Notice: Organization line has been filtered A-koordynaty: N 53�06'45", E 23�08'38"; Arkedocja. :-) Xref: g2news1.google.com pl.rec.ascii-art:1691 "Eneuel Leszek" cu6kol$70q$1@korweta.task.gda.pl > Co ciekawsze -- by�o im oboj�tne, w jakim owa Korterianka by�aby wieku -- 15 lat > czy 50. :) I nawet by�o kilka takich, ale najwyra�niej s� to prostytutki. :) By�o im oboj�tne, :) czy b�dzie to siedz�ca obok mnie :) na zdj�ciu ciocia -- katolicki teolog, panna z odzysku, :) czy jej prze�liczna bratanica. :) Wa�ne by�o, aby jako� dotrze� do duchownych i aby si� dogada� z tymi, kt�rzy t�ukli wszystko, co �y�o w �wiecie, kt�ry ja -- nazwa�em Arkedocj�. :) Aby by�o ciekawiej -- Korteriusze tak�e szukali drogi ,,dialogu" z Arkedocjanami. :) Niestety nie przyjmowali do wiadomo�ci smutnych prawd, m�wi�cych o tym, �e Arkedocjanie s� od nich m�drzejsi. :) > Zasrany (jak go pewna pani teolog nazwa�a) kanonik Henryk Samul, chodz�c > w pielgrzymkach, ,,modli� si�" o to, aby mi nikt nie pom�g� :) w �yciu, > gdy� m�g�bym utr�ci� prawo do zbawienia, gdy� jego zdaniem tylko n�dza > materialna, a za ni� id�ca -- moralna :) mo�e doprowadzi� do �wi�to�ci. > Pech (?) chcia�, �e nauk� Ko�cio�a zna�em i wiedzia�em, �e nie ja b��- > dz�, ale on i jemu podobni. :) To od niego pierwszego dowiedzia�em si� przed wielu laty, �e w Polsce budowany b�dzie system, w kt�rym ,,g�osz�cy katolickie s�owo Bo�e" b�d� �y� w dostatkach. O tym, �e inni maj� �y� w n�dzy -- nie by�o w�wczas mowy. :) Samul koniecznie chcia� rozwi�za� mi j�zyk, :) wi�c sam sporo m�wi�. :) > ,,Papierek" nie jest potrzebny do tego, aby pracowa� na uczelni jako > informatyk, bo ja papierka nie posiada�em i pracowa�em, ale podpad�em > �wietlickiemu (�wietlnemu Przyjacielowi) gdzie� oko�o 1997 roku, ponadto > Makulski z Lichenia Starego (McKluski z Diabelna) uzna�, �e b�dzie mi > lepiej z rodzicami, proboszcz (honorowy pra�at papie�a) mia� wielkie > ambicje i ch�� pochwalenia si� przed papie�em cudown� firm�, a przede > wszystkim wspomniany wy�ej Samul nie chcia�, abym si� o�eni�, poniewa� > nienawidzi� ma��e�stw, gdy� sam musia� z tego zrezygnowa�. :) Na nic > jednak wszystkie ich mod�y si� zda�y, a� uda�o si� mnie nak�oni� do > rezygnacji z pracy, :) co uczyni�em jesieni� roku 1998. W zwolnienia z pracy dopom�g� mi m�j ex-prze�o�ony prof. Jerzy Kopania, dodaj�c, �e po wyborach rektorskich (bez wzgl�du na ich przebieg) b�d� m�g� powr�ci� do pracy na uczelni, do jego zak�adu. S�owa swego nie dotrzyma�, skazuj�c mnie na �ycie bez praw do �ycia. :) Gdyby na ulicy zobaczy� g�odnego psa -- zapewne by go nakarmi�, ale ja nie jestem przecie� psem. :) Wiem, i� wiedzia� o moim smutnym po�o�eniu i wiem, �e uwa�a�, i� jest ze mn� jeszcze gorzej, ni� by�o w istocie. (i mog� to uwiarygodni�, czyli poprze� konkretami) :) Nie zechcia� mnie przyj�� do pracy, cho� praca, kt�r� potrafi�em wykonywa�, dla mnie tam by�a i nie ��da�em za t� prac� zbyt wiele, :) ani nie stawia�em �adnych warunk�w. :) (typu na przyk�ad pok�j s�u�bowy, czy s�u�bowy komputer lub jakikolwiek dodatek do pracy, poza wynagrodzeniem, i to raczej skromnym ze wzgl�du na moje niskie wykszta�cenie, kt�re to niskie wykszta�cenie nie przeszkadza�oby mi w wykonywaniu mojej pracy) Potrzebowa�em kontaktu z �ywymi lud�mi, najch�tniej m�drymi (czyli akurat takimi, jacy na uczelni pracuj� i studiuj�) oraz pieni�dzy na �ycie, a dok�adniej -- na jedzenie. Dodatkowe kilkaset z�otych miesi�cznie w tamtym czasie -- mog�o odmieni� moje �ycie diametralnie. :) > B�g �wietlickiemu da� szans� po latach i jego w�asnymi ustami > wypowiedzia� znamienne s�owa: > -- To jest zatracenie w�asnej osobowo�ci. Od tego nie ma odwrotu. :) > (on wie o kim m�wi� i o co chodzi�o) > -=- > W tym wszystkim s� jednak pocieszaj�ce elementy. :) > Po pierwsze nie ka�dy si� pogodzi� z tym, co ze mn� uczyniono. :) > Po zerowe -- spotka�em Kr�lewn�, kt�ra mnie wiele nauczy�a. :) Dlaczego tak wysoko ja ceni�? 0. Bo da�a mi co�, co uzna�a za bardzo cenne -- modlitw�. :) 1. Bo trzydzie�ci lat szuka�em kogo�, kto by da� mi swoj� modlitw� i ona to uczyni�a, wiedz�c o tym, �e jej modlitwa przenika nie tylko ob�oki, aby dotrze� do uszu Boga, ale przenika wszystkie przeszkody. :) 2. Bo do ko�ca nie da�a si� zwie�� abra-kadabrom duchownych i wiedzia�a, �e cz�owiek jest z�y, gdy czyni �le i jest dobry, gdy czyni dobrze, nie za� w�wczas jest z�y, gdy si� czuje, �e jest z�y i jest dobry w�wczas, gdy si� czuje, �e jest dobry, gdy� owe czucia zwodz�. :) > Ksi�a nie chcieli mi pom�c, wi�c zgodnie z w�asn� > nauka -- b�d� chyba musieli przej�� przez drzwi > sprawiedliwo�ci. :) Ksi�a, zakonnice, apologeci itd. : ):):):):) > Przez cztery lata ze stoickim spokojem przygl�dali si� wegetowaniu > i cierpieniom cz�owieka, kt�ry do�� ch�tnie ich wspiera� **dobrowolnymi** > darowiznami. :) Wiem, �e trudno w to uwierzy�, �e nie z�apano mnie > w sid�a obietnicy p�acenia, ale nie z�apano: :) > -- Obieca�a�, �e je�eli przyjdzie pora, > to Azalandia stanie w obronie Arkedocji... > -- Ale nie w takiej wojnie! > -- W jakiej? > -- Eneuel zawar� wa�n� umow� z Przyw�dc� Diabelna... > -- Nie zawar�. To umowa pomi�dzy McKluskim i nikim! > Message-ID: > http://www.google.pl/groups?as_umsgid=bj1nci%24h1g%241@SunSITE.icm.edu.pl&lr=&hl=pl > Ch�tnie bym wyjawi� okoliczno�ci unikni�cia z�o�enia > tej obietnicy, ale chyba nie powinienem tego czyni�. :) Nie powinienem te� wyja�nia�, dlaczego nie powinienem tego czyni�. :) Wiem jednak, �e ca�a masa ludzi zosta�a z�apana na tego rodzaju obietnice. :) Dobrowolne i niestety wi���ce: :) -- Gdzie ludzkie prawo nie si�ga -- tam B�g staje si� gwarantem dotrzymania umowy. :) Ja od tego rodzaju zobowi�zania wobec duchowie�stwa jestem wolny, gdy� **nigdy** takiej obietnicy (w duchu tak zwanym, ani jakkolwiek inaczej) nie uczyni�em. :) Natomiast oni -- obiecali mi modlitw� w zamian za moje ofiary sk�adane im dobrowolnie. Jak wida� -- chyba �le si� modl�, bo jestem ***samotny, g�odowa�em i nie mam pracy***, warunkuj�cej przecie� �ycie w og�le. :) Co wi�cej -- niemal umar�em z powodu depresji, o kt�rej wielokrotnie pisa�em. Warto chyba, aby duchowni zacz�li si� modli� w mojej intencji, gdy� w przeciwnym wypadku -- przejd� na tamten �wiat z d�ugami wobec mnie. :) Aby by�o jasne -- ja i m�j ojciec to nie {} jedno. :) Ja im p�aci�em z w�asnych pieni�dzy i ��dam, :) aby modlili si� o moje dobro. :) Z�o�yli dobrowolne obietnice i ��dam, :) aby si� z nich wywi�zywali. :) I niestety ��dam :) od nich, aby modlili si� o m�j powr�t do pracy na uczelni, poniewa� praca jest najwi�kszym dobrodziejstwem danym ludziom przez Boga. :) Nie pieni�dze, nie seks, nie koneksje itd., ale w�a�nie praca, o czym chyba pami�taj�. :) I rzecz jasna nie chodzi tu o prac� zarobkow�, ale o byle jak� prac�, kt�ra rozwija umys� i kszta�tuje dusz�, a dopiero przy okazji -- daje pieni�dze, gdy� s� one niezb�dne do �ycia :) i w ten spos�b pozyskiwane -- staj� si� darem od Boga, kt�ry to dar nie upokarza obdarowywanego. :) > Ka�de opowiadanie (i dialog oczywi�cie te�) o Kr�lewnie > odnosi�o si� do konkretnej sytuacji. :) Pod osob� Kr�lewny > podstawiane by�y r�ne osoby, cho� sama Kr�lewna jest > istot� z krwi i ko�ci. :) Znaczna cze�� dialog�w mia�a > obudzi� pami�� i sumienia ludzi, z kt�rymi kiedy� �y�em. :) > Zaczyna si� od tego, �e w 1994 roku pomy�la�em o jednym z Paj�k�w: > -- Znam Ciebie. :) Pracowa�e� na Politechnice Warszawskiej. :) > Te s�owa wk�adam w usta Kr�lewny, gdy� ona tak�e mnie rozpozna�a, :) Nawi�za�a ze mn� natychmiastowy kontakt, bez zb�dnych s��w. :) Bardzo mocno si� w�wczas cieszy�em, gdy� przez wiele miesi�cy ludzie do�� cz�sto nie rozumieli, :) co do nich m�wi�, :) a ona -- zrozumia�a natychmiast moje s�owa: -- To, �e Ty mnie widzisz, nie oznacza, �e ja Ciebie widz�, gdy� oczy s� wy�ej ni� na przyk�ad broda, kt�ra jest u Ciebie zas�oni�ta. :) Gdy wypowiedzia�em te s�owa -- pomy�la�em, �e b�dzie mi trudno jej wyt�umaczy�, o co mi chodzi. :) Tymczasem dziewczynka unios�a g��wk� i na jej twarzy, obok serdecznego, delikatnego u�miechu, :) zawita�o retoryczne pytanie: -- Czy o to Ci chodzi�o? :) By�em wniebowzi�ty, :) jak si� to m�wi. :) I przypomnia�a si� mi rozmowa sprzed wielu lat z pewnym Paj�kiem, kt�rego te� rozumia�em bez trudu, :) cho� znali�my si� zaledwie kilka chwil. :) Przypomnia�y mi si� w�wczas tak�e inne osoby. :) G�ownie Paj�ki. :) (tkaj�ce sieci komputerowe) A byli to ludzie z najwy�szych p�ek spo�ecze�stwa. :) (nie z rynsztoka, do kt�rego starano si� mnie wp�dzi�) > cho� widzia�a mnie po raz pierwszy w �yciu. :) Widzia�a mnie > po raz pierwszy w swym �yciu, ale nie potrzebowa�a ani jednej > sekundy do tego, aby odgadn��, kim jestem. :) I w�a�nie tym > sposobem przypomnia�a mi o tamtym wydarzeniu sprzed laty. :) > Tak w�a�nie rozpoznawali si� ludzi, kt�rzy z�yli si� ze �wiatem, > kt�ry ja, w opowiadaniach swoich, nazwa�em Arkedocj�. :) > Z lud�mi tymi nawi�zywa�o si� kontakt b�yskawicznie. :) > W jednej chwili wszystko stawa�o si� jasne. Bez nadmiaru > s��w dochodzi�o si� do porozumienia. :) Bez trudu mo�na > by�o liczy� na pomoc kogo�, kto wychowa� si� w tym �wiecie. :) > Uzna�em, �e mo�e i tym razem nawi��� z nimi kontakt. :) > I chyba nie do ko�ca si� pomyli�em. :) > -=- > Robi�em zdj�cia, biegaj�c z aparatem, s�ucha�em apologet�w Kt�rzy moimi zdj�ciami pogardzili. :) Nic dziwnego -- zdj�cia przecie� -- to nie {} pieni�dze. :) 20 z�otych za dwa litry wody mineralnej i kilka jab�ek -- przyj�li bez trudu. :) Dla mnie w�wczas te 20 z�otych by�o warte mniej wi�cej tyle, ile w 2000 roku 20 tysi�cy z�otych. :) (i oczywi�cie nie �a�uj� tego, i� im te 20 z�otych da�em, gdy� dzi�ki temu -- nic apologetkom :) czy apologetom tym nie zawdzi�czam, gdy� za wszystko im zap�aci�em, i to walut� przez nich akceptowan�, czyli got�wk�) > i jednocze�nie dok�adnie przygl�da�em si� kilkuletniej > dziewczynce, kt�ra m�dro�ci� sw� przerasta�a zdecydowan� > wi�kszo�� doros�ych ludzi, jakich w swym �yciu zna�em. :) > Aby by�o jasne -- m�dro�� do wiedzy czy inteligencji ma si� nijak. :) -- .`'.-. ._. .-. .'O`-' ., ; o.' eneuel@@acii.art.pl '.O_' `-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~'~ o.`., o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,, ; . ,.. ; ;, .;. ..;\|/.... Aha... Znowy bym zapomnia�... Te makabryczne OBASCII... ______ ,'" "-._ ,' "-._ _._ ; __,-'/ | ;| ,-' _,'"'._,. |: _,' |\ `. : \ _,-' | \ `. MY DONG IS A \ \ ,-' | \ \ CYLINDRICAL WAVEGUIDE \ '. .-. | \ \ \ " | : I HOPE YOUR MOUTH IS `. `. | | PROFICIENT WITH `. "-._ | ; BESSEL FUNCTIONS / |`._ `-._ L / / | \ `._ "-.___ _,' / | \_.-"-.___ """" \ : /""" `._\_ __.'_ __,--''_ ' "--'''' \_ `-._ __,--' .' /_ | __. `-._ `-._ < `. `-.-'' __,-' _,-' `. `. _,-'" _,-' `. ''"lka _,-' `. _,-' `. _,-' `. __,'" `'" http://www.asciiartfarts.com/20050131.html ...dzi�ki kt�rym mo�na pisa� do woli. :) Aby by�o jasne -- pisz� Prawd�. :) Je�li nawet gdzie� si� z Ni� min� -- to raczej w nieistotnej sprawie. :)