X-Google-Language: POLISH,Latin2 X-Google-Thread: 1045ba,4beb4f43f2278377 X-Google-Attributes: gid1045ba,public X-Google-ArrivalTime: 2003-09-01 04:52:35 PST Path: archiver1.google.com!news1.google.com!sn-xit-02!sn-xit-06!sn-xit-05!sn-xit-08!supernews.com!news.tele.dk!news.tele.dk!small.news.tele.dk!fu-berlin.de!news.task.gda.pl!news.man.torun.pl!not-for-mail From: "Eneuel Leszek" Newsgroups: pl.rec.ascii-art Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_Stforek_--_co_z_moj=B1_sig=5Fnaturk=B1=3F_;=29?= Date: Mon, 1 Sep 2003 13:52:21 +0200 Organization: Arkedocja-Azalandia :) Lines: 153 Sender: leszekc@tel-25e.tkb.net.pl Message-ID: References: Reply-To: "Eneuel Leszek" NNTP-Posting-Host: tel-25e.tkb.net.pl Mime-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset="iso-8859-2" Content-Transfer-Encoding: 8bit X-Trace: flis.man.torun.pl 1062417152 4479 195.136.69.25 (1 Sep 2003 11:52:32 GMT) X-Complaints-To: usenet@man.torun.pl NNTP-Posting-Date: 1 Sep 2003 11:52:32 GMT X-MIMEOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V5.50.4133.2400 X-Priority: 3 X-MSMail-Priority: Normal X-Newsreader: Microsoft Outlook Express Arkedocja. :-) Xref: archiver1.google.com pl.rec.ascii-art:23521 Asia Mazur [Asik] news:k13oo72zdgpe.dlg@u.i.u: > Mo�emy Ci wszyscy wszystko wyrysowa�, tylko powiedz do jasnej ciasnej > choinki, CO konkretnie ma tam by�! W punktach! > chc� w sigu konia s�onia drzewo i koszyczek Pisa�em ju� wiele razy... 11 kwietnia 2001 roku zosta�em podst�pnie i �miertelnie (niestety) ugodzony przez Kr�low� F, czego efektem sta�a si� moja �mier�, kt�r� poprzedzi�o co�, co mo�na nazwa� backupami. :) (staram si� pisa� j�zykiem, kt�ry tutaj da si� jako� zrozumie�, bo gdy pisa�em o duchowym testamencie, eulii i eltach -- to nie ka�dy ;) mnie rozumia�) Na ewentualno�� tego rodzaju �mierci -- zapisa�em swoje �ycie w ludziach, kt�rych kocha�em, aby po tego rodzaju katastrofie m�c si� odbudowa�. :) -- Kocha�em mas� os�b, a w ka�dej z nich -- pozostawi�em cz�stk� siebie w nadziei, �e wr�ci. :) (zar�wno osoba, jak i moja, pozostawiona tam cz�stka) Pozbawiony opieki ksi�niczek Przestery i Monkinii, umar�em, aby odbudowa� si� od podstaw, co tez skutecznie uczyni�em... Z powodu z�a, kt�re mnie otacza�o, aby tego dokona� -- musia�em posi�kowa� si� kim�, kto by mnie pokocha�... :) Tak� osob� spotka�em w sierpniu roku 2002, w Nadmorskiej Azalandii, :) kt�ra w j�zyku ludzkim nosi nazw� Os�onino. :) Tym Kim� jest oczywi�cie Azalandzka Kr�lewna... I to w�a�nie Ona dokonuje w moim �yciu cud�w. :) Pisa�em Ci ju� kiedy�: Wkr�tce okazuje si�, �e nienawi�� jest zbyt silna, a ja -- zbyt na ni� podatny... Od lat my�l� o szkaplerzu, ale nikt mnie nie chce potraktowa� powa�nie, wi�c cierpliwie [od cierpienia] czekam na dogodny moment. :) Jak si� okazuje, szkaplerzem tym staje si� dla mnie owa Azalandzka Kr�lewna, a raczej Jej Mi�o��... Mi�o�� ofiarowana za friko, za darmo... -- Eneuel jest Duchem... Duch drwi ze �wiata materii! Do �ycia -- potrzebuje Mi�o�ci... [cho� te s�owa pisz� tak cz�sto -- niewiele ;) os�b traktuje je powa�nie] Od czasu Jej [Kr�lewny azalandzkiej] poznania -- zaczyna si� odbudowa mojego �ycia... -- Czasami tak si� stanie -- m�wi pewien Ksi�dz -- �e kto� zostanie pokochany Mi�o�ci�, kt�rej nie mo�na pokona�... I ta Mi�o�� t� osob� wspiera i os�ania... Nigdy nie wiemy dlaczego kto� zostaje tak mocno przez kogo� innego pokochany, ale na pewno na tak� Mi�o�� trzeba zas�u�y�... S�ysz� takie s�owa na zako�czenie Drogi Krzy�owej, na kt�rej jestem, �eby wywi�za� si� z danej komu� obietnicy... Jestem tam w pewnym sensie przypadkiem: -- Mia�em by� w innym ko�ciele i dzie� wcze�niej, ale podano mi z�� godzin�, wi�c przyjecha�em za p�no... [i musia�em nast�pnego dnia i�� do innego ko�cio�a; ko�cio�a, w kt�rym (na zako�czenie drogi krzy�owej) s�ysz� te w�a�nie s�owa; mo�e nie powt�rzy�em ich dos�ownie, ale sens zachowa�em] Ja wiem, za co mnie Kr�lewna pokocha�a... Mo�na by rzec -- �e za darmo... Za jeden gest, za kilka (dos�ownie!) s��w... [uczyni�em co� zupe�nie bezwiednie, co� zupe�nie naturalnego, lecz czysta dusza dziecka widzi (i docenia) to, co potra- fi umkn�� ca�emu �wiatu] Wiem, �e wielu osobom ta Mi�o�� przeszkadza i rozumiem, �e nikt i nic ju� tej Mi�o�ci nie pokona... [Mi�o�� nigdy nie ustaje] Azalandzka Kr�lewna ma w oczach ogie�, w sercu dobro�, w g�owie m�dro��, jest bardzo �adna i ma dziesi�� lat... Jest oddana Bogu. :) I chcia�bym upami�tni� to, o czym tu pisz�. :) (gdy� dziecku temu zawdzi�czam bardzo du�o!) Jeszcze plagiat ;) z mojego listu do Monkinii: [..] wpad�em w t� �pi�czk�... Gdy budzi�em si� co jaki� czas, modli�em si�: 'Nie daj mi umiera� w ten spos�b!' Ca�y wysi�ek skierowa�em w t� stron�, aby nie zasn�� na zawsze... Tak naprawd� -- uratowa�a mnie nie magia :) zi� (cho� zio�a pomog�y) ale spotkana przeze mnie nad morzem dziewczynka, kt�ra obieca�a, �e b�dzie si� za mnie modli� bez wzgl�du na to, co si� stanie... Kaszubskie wychowanie, czyste serce, wyj�tkowa rodzina i umiej�tno�� skorzystania z dw�ch przepi�knych dar�w: Daru woli i daru m�dro�ci. :):) Nazwa�em J� Azalandzk� Kr�lewn� i opisa�em w taki spos�b: Azalandzka Kr�lewna ma w oczach swych ogie�, w sercu dobro� a w g�owie ro- zum. Jest bardzo �adna i ma dziesi�� lat. :) [zio�a oczywi�cie pomog�y, ale ca�ej reszty dokona�a Ona: Kr�lewna spotkana w Azalandii Nadmorskiej, czyli nad Zatoka Puck�, w Os�oninie; zio�a uleczy�y cia�o, za� dusz� -- Mi�o�� Kr�lewny] W mych opowiadaniach wyst�puje Eneuel, kt�ry przemierza �wiat, �eby znale�� odpowied� na postawione mu pytanie: -- Co nale�y mie�, czym dysponowa�, aby kocha�? Eneuel wie czego szuka�, ale chce wiedzie� kogo na tak� mi�o�� sta�. Symptomy Mi�o�ci opisz� w czym�, co zadedykowa�em w�a�nie Tobie: [czyli Monkinii i zadedykowa�em nie bez powodu: Monkinia odwa�a si� :) zauwa�y�, �e jestem tym samym cz�owiekiem, co przed laty, cho� (przez cierpienie) odmienionym nie do poznania] 09, czerwiec 2002 rok Kocha tylko ten, kto kocha dotkni�tych kl�sk�, skazanych na zag�ad� i beznadziejnie chorych... Ten, kto z wiar� pokonuje wyroki �mierci, sprzeciwia si� kalectwu czy bezradno�ci... Kto nie odwraca si� od pokonanych i pok�ada nadziej� w tym, co ukocha�, bez wzgl�du na koszty i konsekwencje... Ale aby tak kocha�, trzeba by� kim�... Nie wystarcz� do tego pieni�dze ani wykszta�cenie... Nie wystarcz� koneksje czy inteligencja -- potrzebne jest do tego serce... I w�a�ciwie -- tylko serce... [to oczywi�cie ten sam fragment, kt�ry B�a�ej postawi� by� ;) swego czasu na swojej stronie i obdarowa� tytu�em 'Monkinia'; do takich s��w doprowadza mnie postawa pewnej kobiety, kt�ra staje w obronie swego syna-narkomana, aby go ratowa�; dla **zupe�nie** obcych wyja�niam, �e to nie ja jestem tym narkomanem] Eneuel z Kwitn�cej Arkedocji... (czyli Leszek Ciszewski z Bia�egostoku)