X-Google-Language: POLISH,Latin2 X-Google-Thread: 1045ba,37e7e0d761eac634 X-Google-Attributes: gid1045ba,public X-Google-ArrivalTime: 2003-10-08 06:32:13 PST Path: archiver1.google.com!news1.google.com!sn-xit-02!sn-xit-03!sn-xit-01!sn-xit-06!sn-xit-09!supernews.com!diablo.theplanet.net!newsfeed00.sul.t-online.de!t-online.de!news.task.gda.pl!newsfeed.gazeta.pl!news.gazeta.pl!not-for-mail From: "bug" Newsgroups: pl.rec.ascii-art Subject: Re: Czekolada, krowa i zmiana stanowiska. ;) Date: Wed, 8 Oct 2003 14:31:57 +0100 Organization: Portal Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl Lines: 184 Message-ID: References: NNTP-Posting-Host: acbe6e03.ipt.aol.com X-Trace: inews.gazeta.pl 1065619923 5728 172.190.110.3 (8 Oct 2003 13:32:03 GMT) X-Complaints-To: usenet@agora.pl NNTP-Posting-Date: Wed, 8 Oct 2003 13:32:03 +0000 (UTC) X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.00.2600.0000 X-Priority: 3 X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 6.00.2600.0000 X-User: blazej_kozlowski X-MSMail-Priority: Normal Xref: archiver1.google.com pl.rec.ascii-art:254 U�ytkownik "Eneuel Leszek" napisa� w wiadomo�ci news:blvu14$q9$1@shapieron.stars.eu.org... > > Trzeba liczy�, �e managerce co� si� w g�owie poprzestawia > > i sama da dzie� dodatkowy, ale to ma�o prawdopodobne... > > Mo�e trzeba si� umie� dopomina�. :) J� co� takiego dra�ni, zaczyna bardziej nie lubie� takiej osoby i jeszcze bardziej obcina jej godziny... > Gdy zaczyna�em pisa� w FORTRANie -- wyskoczy� mi b��d, > kt�rego nie pojmowa�em ani natury, ani przyczyny. :) A po co� i co pisa� w Fortranie? > Siedzia�em przy terminalu TT3: (numer by� inny), kiedy to w w�skich drzwiach1, > czyli tych na dole, pojawi� si� doktor �uczek. :) bia4mk$ogs$1@korweta.task.gda.pl > > > .-----------------------------------------------------. > > | M�wi� Pan, panie profesorze, �e je�li b�dzie Pan ze | > > | ze mnie zadowolony, i je�eli pracownicy nie b�d� na | > > | mnie narzeka�, :) je�eli nie b�d� urywa� tu godzin, | > > | je�eli sieci b�d� pracowa�y prawid�owo, i je�li nie | > > | b�dzie ze mn� �adnych innych problem�w -- to dosta- | > > | n� wyr�wnanie do pensji mgr. �uczka, :) kt�ren mnie | > > | Panu poleci� i kt�ren Pana zapewnia�, �e b�d� swoje | > > | obowi�zki pe�ni� *nie gorzej* :) od niego samego... | > > '----------. ,-----------------------------------------------. > > //// '/ | No, tak... Ale jak mam by� zadowolony | > > c .. _/ | z kogo�, kto chce ode mnie pieni�dzy? | > > | .U '------. ,----------------------------' > > __=__ \,' ___ > > | \V/ | \ '' ,) > > || | || U. / // > > || | || __=_// > > || | || /,| // > > "|_|_|" ____.-----'/ > > ||| \ --| / > > ||| .'\\-=====/ > > _|||_ _.','// \\ > > '--'--' '--' === ===pn/## > > W rzeczywisto�ci doktor �uczek ma nazwisko d�u�sze, ale mam nadziej�, > �e si� na mnie nie obrazi. :) Z dr. �uczkiem mia�em b��dologi�, :) na > kt�rej prowadzi�em pertraktacje rozk�adowo-zaliczeniowe. :) (rozk�ady > studentek ;) itp.) Ale gdy Deskryptus (bezb��dnie?) orzeka na podsta- > wie b��dologicznej teorii zdrad -- to wcale nie korzysta z b��dologii > Statystycznych Metod Opracowywania Pomiar�w, ale zupe�nie :) z czego� > innego. Nie powiem z czego, bo mnie Cenzor m�wi�/pisa� nie pozwala... A teraz zamknij ca�� t� wypowied� w jednym zdaniu. :) > No wi�c siedzia�em sobie {nie}spokojnie, kiedy to > na monitorze ekranowego terminala zaraportowa� :) > jaki� b��d... Kiedy szuka�em b��dnym wzrokiem (to > o b��dach, wi�c i wzrok powinien by� chyba b��dny > lub jaki� b��dopodobny) kogo�, u kogo m�g�bym za- > si�gn�� pomocy, w�skimi drzwiami1 wyszed� na zew- > n�trz dr. �uczek. :) B�yskawicznie wsta�em i tak > do Niego powiedzia�em: > > -- Przepraaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa... > > Wi�cej nie zd��y�em, gdy� dr. �uczek pop�dzi� > z ogromn� szybko�ci� w kierunku dla mnie nieznanym... He, he... Informatycy... ;) > Oscentus podpowiedzia� mi w�wczas... A nie... > Jego jeszcze nie by�o w�wczas. ;) Pomy�la�em, > �e dr. �uczek by� mo�e za chwil� b�dzie ponownie > przez owe drzwi przechodzi�, jeno �e w kierunku > odwrotnym, i nie pomyli�em si�. :) T� raz� ;) > by�em szybszy i zd��y�em powiedzie� do Niego: > > -- Przepraszam, Panie magisssssssssssssss....... > > (dr. �uczek by� w�wczas jeszcze magistrem i to > w�a�nie jego odjazd doktoryzacyjny :) sprawi�, > �e trafi�em w r�ce profesora wymienionego tro- > ch� wy�ej, w komiksie) :) > > Tym razem stan��em zdecydowanie w tych drzwiach > i postanowi�em zastosowa� technik� odmienn�, :) > czyli po prostu nie pozwoli� :) dr. �uczkowi na > przej�cie z oboj�tno�ci� obok mojego b��du... > > Praktycznie zaryzykowa�em swoim biologicznym �yciem, :) Jestem dumny!! :) Widz� r�wnie�, i� prze�y�e�. :) > gdy� z por�wnania naszych mas wynika�o, �e w starciu :) > czo�owym z dr. �uczkiem (w przypadku, gdyby nie zdo�a�, > czy raczej nie zechcia� zdo�a�) mia�bym szanse nik�e na > to, aby si� uratowa�. :) Znaczy si� -pewna- (nie kryj�c spora) masa rozp�dzona do pewnej (nie ukrywaj�c r�wnie sporej) pr�dko�ci, star�a by si� z inn� (notabene Twoj�) mas� - to masa ta (ta dru- ga), nie przetrwa�a by tego� starcia, tak? :) > Na szcz�cie dla mnie -- dr. �uczek zdo�a� zredukowa� > na czas swoj� szybko�� i nie dosz�o do niespr�ystego > zderzenia, :) przez co mog� teraz pisa� i nawet ryso- > wa�. :):) Widz�c zredukowanie niemal do zera szybko�- > ci, pocz��em powoli ods�ania� otw�r drzwiowy, co jed- > nak okaza�o si� b��dem, kt�ry natychmiast naprawi�em, > staj�c ponownie na drodze rozp�dzaj�cego si� ju� mgr. Zn�w by Ci uciek�? ;) > -- Przepraszam, Panie magistrze. :) Czy m�g�by Pan > powiedzie� -- c� to za b��d? Tu r�k� wskaza�em > na stoj�cy za nami terminal... I (widz�c jak g�owa > mgra �uczka nabiera przyspieszenia, obracaj�c si� > w kierunku wskazanym) ponownie :):) pope�ni�em ten > sam b��d, ods�aniaj�c wspomniany tu wy�ej :) otw�r > drzwiowy, na co tylko mgr �uczek czeka�, :):) gdy� > natychmiast przyst�pi� do ponownego opuszczania :) > zar�wno mojej osoby, jak i ca�ego wn�trza, :) ale > na szcz�cie i tym razem moja reakcja by�a wystar- > czaj�co szybka, gdy� (s�ysz�c s�owa: 'w instrukcji > tego b��du nie ma?) zast�pi�em Mu wyj�cie ponownie > i �agodnie, cho� ze zdecydowanym ;) naciskiem (te- > raz, gdy dr/mgr �uczek nie dysponowa� nadmiarem ;) > energii kinetycznej, zdolnej zako�czy� przedwcze�- > nie nasze negocjacje, nic mi nie grozi�o) poprosi- > �em, aby mi jednak udzieli� odpowiedzi. :) Mgr �u- > czek chwile wa�y� (w swej g�owie) jakie� racje, po > czym udzieli� mi odpowiedzi, i� przekroczy�em mak- > symalna warto�� liczby Integer. :) Tu ponownie nie > wykaza�em si� umiej�tno�ci� przewidywania, gdy� za- > miast sta� spokojnie do wyczerpania si� tematu, :) > ponownie zszed�em z drogi ewakuacyjnej mgra �uczka > i niewiele brakowa�o, a bym nie dowiedzia� si�, :) > jak� ta warto�� maksymalna jest, Zale�y od zakresu liczb Int, o ile si� nie myl�. :) > ani jak j� przek- > racza� bezb��dnie, gdy� mgr �uczek ponownie bez :) > uprzedzenia przyst�pi� do nadawania przyspieszenia > swojemu cia�u... I po raz kolejny b�yskawicznie :) > zareagowa�em, co jednak doprowadzi�o :) nas do tak > dramatycznej sytuacji, �e do dzi� mrozi krew w �y- > �ach, ;) gdy� tym razem mgr �uczek mia� dosy� tra- > cenia swej energii na ponowne hamowanie i niewiele > brakowa�o, a dosz�oby do zmasakrowania mojego cia- > �a... ;) :) > -- No tak. :) A jak z tego mora�? :) > -- Mo�e raz jeszcze si� upomnij o dodatkowe dni > u managera i nie ust�puj zbyt szybko. :) Managerka jest suk... Z�� kobiet�. > Boli mnie nadgarstek. :) Boli tak, jakby si� t�uk� na szable. :) A mnie prawe rami�... Straszliwie wr�cz. > Przed laty pewien prawnik o ma�o nie zabi� mnie w ,,walce" :) na > szable w�a�nie. :) Walka ;) przypomina�a troch� moj� (z �ukaszem > bodaj�e) gr� w Otello, a raczej koniec owej gry, ;) kiedy to si� > uwydatnia� zacz�a :) przewaga mego przeciwnika. :) I?? > Jeszcze tylko rzut automagiczego poprawiacza na powy�szy tekst. :) > Je�eli b�d� b��dy i dojdzie do zdejustowania -- tak pozostawi�. :) > > S�. Trzy. Jeden �atwy do usuni�cia (ale -- lecz) i dwa -- mniej... Usun��e�? b.