X-Google-Language: POLISH,Latin2 X-Google-Thread: 1045ba,37e7e0d761eac634 X-Google-Attributes: gid1045ba,public X-Google-ArrivalTime: 2003-10-07 19:50:24 PST Path: archiver1.google.com!news1.google.com!sn-xit-02!sn-xit-04!sn-xit-06!sn-xit-08!supernews.com!38.144.126.75.MISMATCH!feed1.newsreader.com!newsreader.com!news-spur1.maxwell.syr.edu!news.maxwell.syr.edu!newsfeed.tpinternet.pl!news.man.poznan.pl!news.telbank.pl!news.tkb.pl!not-for-mail From: "Eneuel Leszek" Newsgroups: pl.rec.ascii-art Subject: Re: Czekolada, krowa i zmiana stanowiska. ;) Date: Wed, 8 Oct 2003 04:50:08 +0200 Organization: =?iso-8859-2?Q?Arkedocja-Azalandia_:=29_po_=B6mierci_Kr=F3lowej_F._:=29_U?= =?iso-8859-2?Q?suwanie_skutk=F3w_wojny_oraz_pomoc_w_podnoszeniu_z_upadku_?= =?iso-8859-2?Q?zaprzyja=BCnionych_Elf=F3w._:=29?= Lines: 178 Message-ID: References: Reply-To: "Eneuel Leszek" NNTP-Posting-Host: cpe-10-2-5-14.cpe.tkb.net Mime-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset="iso-8859-2" Content-Transfer-Encoding: 8bit X-Trace: shapieron.stars.eu.org 1065581412 841 10.2.5.14 (8 Oct 2003 02:50:12 GMT) X-Complaints-To: abuse@tkb.pl NNTP-Posting-Date: Wed, 8 Oct 2003 02:50:12 +0000 (UTC) X-Priority: 3 X-MSMail-Priority: Normal X-Newsreader: Microsoft Outlook Express Arkedocja. :-) X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V5.50.4133.2400 Xref: archiver1.google.com pl.rec.ascii-art:248 bug news:blullp$f22$1@inews.gazeta.pl: > > > > I w�wczas nale�y si� upomina� o te dodatkowe dni? :) > > > Upominanie si� w�wczas nic nie da. :) > > I co w�wczas? :) Trzeba czeka� na to, aby si� im co� > > na �eb (przepraszam) zwali�o i w ten spos�b upomnia�o? :) > Trzeba liczy�, �e managerce co� si� w g�owie poprzestawia > i sama da dzie� dodatkowy, ale to ma�o prawdopodobne... Mo�e trzeba si� umie� dopomina�. :) Gdy zaczyna�em pisa� w FORTRANie -- wyskoczy� mi b��d, kt�rego nie pojmowa�em ani natury, ani przyczyny. :) .--------------_�ciana_z_oknami_:)_----_______---__________-------___________----------. | ___________-------____---------____-------___----------_______-----------_______ | | | | | | | ___________ ___________ ___________ ___________ ___________ | | | | | || || || | | | | | | | || || SM-4 || | | | | | | |___________||___________||___________||___________|___________| | | | | | | | | | | | |_ w�skie _____________________________________________________________________| | | _| drzwi0 |_______________________________________________szklana_szyba_________ | | | | | | | ______ ______ ______ ______ | | | | | | | | | | | | | | | | | TT0: | | TT1: | | TT2: | ter | TT3: | nale | | | | | | | | | | mi | | :) | | | | |______| |______| |______| |______| | | | | (_) (_) (_) -- linia -- (_) --krzese�| | | | | | | | | | | | wn�trze | | | |_____________________________________________________________________ _| | | �ciana | w�skie | | |_______________________________________________________________________| drzwi1 |_____| zewn�trze Siedzia�em przy terminalu TT3: (numer by� inny), kiedy to w w�skich drzwiach1, czyli tych na dole, pojawi� si� doktor �uczek. :) bia4mk$ogs$1@korweta.task.gda.pl > .-----------------------------------------------------. > | M�wi� Pan, panie profesorze, �e je�li b�dzie Pan ze | > | ze mnie zadowolony, i je�eli pracownicy nie b�d� na | > | mnie narzeka�, :) je�eli nie b�d� urywa� tu godzin, | > | je�eli sieci b�d� pracowa�y prawid�owo, i je�li nie | > | b�dzie ze mn� �adnych innych problem�w -- to dosta- | > | n� wyr�wnanie do pensji mgr. �uczka, :) kt�ren mnie | > | Panu poleci� i kt�ren Pana zapewnia�, �e b�d� swoje | > | obowi�zki pe�ni� *nie gorzej* :) od niego samego... | > '----------. ,-----------------------------------------------. > //// '/ | No, tak... Ale jak mam by� zadowolony | > c .. _/ | z kogo�, kto chce ode mnie pieni�dzy? | > | .U '------. ,----------------------------' > __=__ \,' ___ > | \V/ | \ '' ,) > || | || U. / // > || | || __=_// > || | || /,| // > "|_|_|" ____.-----'/ > ||| \ --| / > ||| .'\\-=====/ > _|||_ _.','// \\ > '--'--' '--' === ===pn/## W rzeczywisto�ci doktor �uczek ma nazwisko d�u�sze, ale mam nadziej�, �e si� na mnie nie obrazi. :) Z dr. �uczkiem mia�em b��dologi�, :) na kt�rej prowadzi�em pertraktacje rozk�adowo-zaliczeniowe. :) (rozk�ady studentek ;) itp.) Ale gdy Deskryptus (bezb��dnie?) orzeka na podsta- wie b��dologicznej teorii zdrad -- to wcale nie korzysta z b��dologii Statystycznych Metod Opracowywania Pomiar�w, ale zupe�nie :) z czego� innego. Nie powiem z czego, bo mnie Cenzor m�wi�/pisa� nie pozwala... No wi�c siedzia�em sobie {nie}spokojnie, kiedy to na monitorze ekranowego terminala zaraportowa� :) jaki� b��d... Kiedy szuka�em b��dnym wzrokiem (to o b��dach, wi�c i wzrok powinien by� chyba b��dny lub jaki� b��dopodobny) kogo�, u kogo m�g�bym za- si�gn�� pomocy, w�skimi drzwiami1 wyszed� na zew- n�trz dr. �uczek. :) B�yskawicznie wsta�em i tak do Niego powiedzia�em: -- Przepraaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa... Wi�cej nie zd��y�em, gdy� dr. �uczek pop�dzi� z ogromn� szybko�ci� w kierunku dla mnie nieznanym... Oscentus podpowiedzia� mi w�wczas... A nie... Jego jeszcze nie by�o w�wczas. ;) Pomy�la�em, �e dr. �uczek by� mo�e za chwil� b�dzie ponownie przez owe drzwi przechodzi�, jeno �e w kierunku odwrotnym, i nie pomyli�em si�. :) T� raz� ;) by�em szybszy i zd��y�em powiedzie� do Niego: -- Przepraszam, Panie magisssssssssssssss....... (dr. �uczek by� w�wczas jeszcze magistrem i to w�a�nie jego odjazd doktoryzacyjny :) sprawi�, �e trafi�em w r�ce profesora wymienionego tro- ch� wy�ej, w komiksie) :) Tym razem stan��em zdecydowanie w tych drzwiach i postanowi�em zastosowa� technik� odmienn�, :) czyli po prostu nie pozwoli� :) dr. �uczkowi na przej�cie z oboj�tno�ci� obok mojego b��du... Praktycznie zaryzykowa�em swoim biologicznym �yciem, :) gdy� z por�wnania naszych mas wynika�o, �e w starciu :) czo�owym z dr. �uczkiem (w przypadku, gdyby nie zdo�a�, czy raczej nie zechcia� zdo�a�) mia�bym szanse nik�e na to, aby si� uratowa�. :) Na szcz�cie dla mnie -- dr. �uczek zdo�a� zredukowa� na czas swoj� szybko�� i nie dosz�o do niespr�ystego zderzenia, :) przez co mog� teraz pisa� i nawet ryso- wa�. :):) Widz�c zredukowanie niemal do zera szybko�- ci, pocz��em powoli ods�ania� otw�r drzwiowy, co jed- nak okaza�o si� b��dem, kt�ry natychmiast naprawi�em, staj�c ponownie na drodze rozp�dzaj�cego si� ju� mgr. -- Przepraszam, Panie magistrze. :) Czy m�g�by Pan powiedzie� -- c� to za b��d? Tu r�k� wskaza�em na stoj�cy za nami terminal... I (widz�c jak g�owa mgra �uczka nabiera przyspieszenia, obracaj�c si� w kierunku wskazanym) ponownie :):) pope�ni�em ten sam b��d, ods�aniaj�c wspomniany tu wy�ej :) otw�r drzwiowy, na co tylko mgr �uczek czeka�, :):) gdy� natychmiast przyst�pi� do ponownego opuszczania :) zar�wno mojej osoby, jak i ca�ego wn�trza, :) ale na szcz�cie i tym razem moja reakcja by�a wystar- czaj�co szybka, gdy� (s�ysz�c s�owa: 'w instrukcji tego b��du nie ma?) zast�pi�em Mu wyj�cie ponownie i �agodnie, cho� ze zdecydowanym ;) naciskiem (te- raz, gdy dr/mgr �uczek nie dysponowa� nadmiarem ;) energii kinetycznej, zdolnej zako�czy� przedwcze�- nie nasze negocjacje, nic mi nie grozi�o) poprosi- �em, aby mi jednak udzieli� odpowiedzi. :) Mgr �u- czek chwile wa�y� (w swej g�owie) jakie� racje, po czym udzieli� mi odpowiedzi, i� przekroczy�em mak- symalna warto�� liczby Integer. :) Tu ponownie nie wykaza�em si� umiej�tno�ci� przewidywania, gdy� za- miast sta� spokojnie do wyczerpania si� tematu, :) ponownie zszed�em z drogi ewakuacyjnej mgra �uczka i niewiele brakowa�o, a bym nie dowiedzia� si�, :) jak� ta warto�� maksymalna jest, ani jak j� przek- racza� bezb��dnie, gdy� mgr �uczek ponownie bez :) uprzedzenia przyst�pi� do nadawania przyspieszenia swojemu cia�u... I po raz kolejny b�yskawicznie :) zareagowa�em, co jednak doprowadzi�o :) nas do tak dramatycznej sytuacji, �e do dzi� mrozi krew w �y- �ach, ;) gdy� tym razem mgr �uczek mia� dosy� tra- cenia swej energii na ponowne hamowanie i niewiele brakowa�o, a dosz�oby do zmasakrowania mojego cia- �a... ;) -- No tak. :) A jak z tego mora�? :) -- Mo�e raz jeszcze si� upomnij o dodatkowe dni u managera i nie ust�puj zbyt szybko. :) Boli mnie nadgarstek. :) Boli tak, jakby si� t�uk� na szable. :) Przed laty pewien prawnik o ma�o nie zabi� mnie w ,,walce" :) na szable w�a�nie. :) Walka ;) przypomina�a troch� moj� (z �ukaszem bodaj�e) gr� w Otello, a raczej koniec owej gry, ;) kiedy to si� uwydatnia� zacz�a :) przewaga mego przeciwnika. :) Jeszcze tylko rzut automagiczego poprawiacza na powy�szy tekst. :) Je�eli b�d� b��dy i dojdzie do zdejustowania -- tak pozostawi�. :) S�. Trzy. Jeden �atwy do usuni�cia (ale -- lecz) i dwa -- mniej... E. :)